OSTATNIO CZYTANE

NIEZAPOMNIANA LEKCJA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DON KICHOT. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DON KICHOT. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 lutego 2014

DON KICHOT w XXI wieku (17) - JAK PRZEZWYCIĘŻYĆ DESPERACJĘ?

czyli o wyższości filozofii Sancza nad myśleniem Don Kochota


Każdemu z nas pewnie zdarzyło się, że z powodu różnych nieprzyjemnych przeżyć popadł w apatię, a niektórym doświadczenia chęć do życia wszelką odbierać się zdawały... Wszystkim tym (sobie również) mądrą skądinąd wypowiedź poczciwego giermka przytoczyć pragnę, bo mądrości życiowej słowom onym odmówić nie sposób. Zanim jednak je zacytuję zdesperowanego Don Kichota fragment wypowiedzi podaję, bo na te gorzkie słowa nasz Sanczo sentencję swoją wyrzekł. Zdruzgotany cieleśnie i na duchu Rycerz z La Manczy tak oto rozżaleniu swemu dał wyraz:

"- (...) ja umrzeć wolę z głodu, protestując w ten sposób przeciw bezmyślności i okrucieństwu prześladującego mnie losu. (...) Nie uznaję takiego losu i niech widzi, że nie jestem przywiązany do życia, kiedy niesie mi poniżenie i niezasłużony upadek. (...) 

A Sanczo na to:

- (...) na życie nie ma co się obrażać, bo ono i tak nie podniesie rękawicy, którą rzucicie. Ja tam będę jadł, pił i spał aż do końca - i zobaczymy, kto wyjdzie na swoje, ja czy ono. A wam powiem, że nie ma większego szaleństwa jak poddawać się desperacji; lepiej podjedzcie odrobinę i prześpijcie się na murawie, a ręczę, że obudzicie się w lepszym humorze."

"Na życie nie ma co się obrażać, bo ono i tak nie podniesie rękawicy, którą rzucicie." Innymi słowy tak zwany los, który nas nieźle od czasu do czasu smaga, za nic ma nasz do niego stosunek, ale DLA NAS bardzo ważne jest, jak MY SAMI potraktujemy to, co nas spotyka. Możemy SOBIE zrobić na złość, ale przecież taka postawa nie ma żadnego sensu. 

"Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy."
(ewangelia Mateusza 6:34 Biblia w Przekładzie Nowego świata)


Tak czytamy w Biblii Tysiąclecia. Może wielu z nas po wielekroć słyszało te słowa, ale czy w praktyce udaje się je nam zastosować, mieć taki stosunek do otaczającej nas, często bardzo niesprzyjającej rzeczywistości? Na pewno nie jest to łatwe, ale poddanie się frustracji i zbytnie zamartwianie się na pewno nie jest lepsze i korzystniejsze dla naszego zdrowia, tak fizycznego jak i duchowego...



NIEZWYKŁE PRZYGODY DON KICHOTA Z LA MANCZY 
według MIGUELA CERVANTESA dE SaAvEDRy
przez WIKTORA WOROSZYLSKIEGO na nowo opowiedziane

wtorek, 21 stycznia 2014

DON KICHOT w XXI wieku (16) - NAJDZIWNIEJSZA POTYCZKA DON KICHOTA





Najsławniejszy z błędnych rycerzy znany jest najbardziej z bynajmniej nie zwycięskiej walki z wiatrakami, ale pewnie mało kto słyszał o jego najdziwniejszej (przynajmniej moim zdaniem) potyczce, którą w rozdziale dwudziestym dziewiątym Wiktor Woroszylski swoim czytelnikom opowiedział. Ja zaś z wami, drodzy czytelnicy, historią tą podzielić się pragnę.

Rzecz się działa w zajeździe, bodaj najczęściej przez naszego walecznego bohatera i jego poczciwego giermka, odwiedzanym a przez Don Kichota za zamek uznawanym. Rycerz Posępnego Oblicza wkracza do akcji, gdy karczmarz przez hultajów, co nie płacąc należności zajazd opuścić cichaczem chcieli, był przez nich niemiłosiernie poniewierany.

Z dobytym mieczem, surowo na maltretujących karczmarza łotrów spoglądając, stanowczym głosem rozkazał im zaprzestać tego, co tak niegodziwie czynili, w przeciwnym razie bowiem będzie musiał o nich powziąć jak najgorsze mniemanie. 

Można by przypisać tym słowom jakąś moc magiczną, ale tak daleko w swych rozważaniach się nie posuniemy. Pan Wiktor bardziej prozaicznie efekt krótkiej, acz nader skutecznej mowy Don Kichota, wyjaśnia. Sugeruje mianowicie, że reakcja nieuczciwych klientów zajazdu wywołana została przerażeniem z powodu pogróżki, jakiej zapewne nigdy wcześniej nie słyszeli a na pewno zrozumieć nie byli w stanie. Nie ważyli się więc pytać, co słowa owe tajemnicze znaczyć miały, śpiesznie opuścili zajazd o zapłaceniu należności nie zapominając. Poturbowany nieziemsko karczmarz ze zdumieniem wyczynowi rycerza z La Manczy się przyglądał. Zaś giermek Don Kichota, Sanczo Pansa, całe zajście skwitował mówiąc, iż z jego panem bynajmniej nie ma żartów, zwłaszcza jeśli ktoś uczciwością i przyzwoitością nie grzeszy.

Po zapoznaniu się ze zdarzeniem onym refleksja następująca mnie nachodzi: słowa, które wypowiadamy mają moc ogromną, której nawet sobie nieraz nie uświadamiamy. Każdemu z nas zdarzyło się - świadomie lub niechcący - powiedzieć coś, co wywołało czyjeś łzy - bądź wzruszenia, bądź goryczy, ból w sercu albo uczucie cudownego ciepła. Słowa mogą leczyć, paraliżować, koić, wzmacniać, "rozbrajać", zniewalać a nawet zabić. Jezus Chrystus Słowem z mocą Bożego ducha świętego wyzwalał, wskrzeszał, uzdrawiał... 

Warto byśmy większą wagę przywiązywali do tego, co i jak mówimy a możemy doświadczyć zupełnie niespodziewanych doznań...



NIEZWYKŁE PRZYGODY DON KICHOTA Z LA MANCZY 
według MIGUELA CERVANTESA dE SaAvEDRy
przez WIKTORA WOROSZYLSKIEGO na nowo opowiedziane

poniedziałek, 6 stycznia 2014

DON KICHOT w XXI wieku (15) - DON KICHOT KABARETOWY


DON KICHOT w XXI wieku (14) - LIST MIŁOSNY DON KICHOTA DO DULCYNEI


"Pani Mojego Serca, Najpiękniejsza, Najszlachetniejsza i Najsłodsza Dulcyneo z Toboso!

Jeśli Twe uczucie mną gardzi, Twe współczucie mnie nie dostrzega, Twe przeczucie nie dba o me cierpienie sięgające kresu wytrzymałości - to ach! nie Tobie biada, Luba Okrutnico i Niewdzięcznico, lecz mnie jedynie i tym dzikim zakątkom, które widzieć muszą moją udrękę, słyszeć głos mego bólu i wystawiać się na ciosy szaleństwa, którego jesteś przyczyną. W twojej mocy i woli wybawić mnie z tego stanu - lub doszczętnie pogrążyć w jego przepaściach. Jeżeli wybierzesz to drugie, żegnam cię na zawsze, aż po kres żywota miłując -

Dozgonnie Twój Rycerz Posępnego Oblicza.

- Przepiękne - rzekł Sanczo Pansa. - Chyba nigdy nie słyszałem nic wznioślejszego. Skąd też pan umie tak gładko składać?
- W moim zawodzie i to jest potrzebne - oświadczył mile połechtany uznaniem giermka Don Kichot. - Czy wszystko dobrze zapamiętałeś?
- Wszyściuteńko, nie muszę powtarzać - zapewnił Sanczo Pansa. (...)"

A oto w jakiej postaci poczciwy Sanczo list swego pana do damy jego serca później nieco wobec przyjaciół błędnego rycerza przytoczył:

"Pani mojego serca, słodziutka i bielutka Dulcyneo!" Tu mój pan pomyslił się krztynę - wtrącił - bo ta Aldonza [tak bowiem imię prawdziwe niewiasty onej brzmiało] opalona jest i piegowata od słońca jak diabeł. Ale niech mu będzie. "Dulcyneo! Jeżeli masz mnie za nic i po prostu wypinasz się na to, że mnie łamie w kościach - to ach, ach, ach! łamie mnie jeszcze niemiłosierniej i zmuszony jestem całkiem zwariować i walić łbem o skałę bez udawania. O czym cię zawiadamiam - Twój do grobowej deski Rycerz Posępnego Oblicza".

Nawet niezbyt uważny czytelnik zauważył, jak "wiernie" Sanczo Pansa list swego pana do Dulcynei odtworzył, a mianowicie, że słowa końcowe listu najbardziej podpis Don Kichota z podyktowanego giermkowi pisma do ukochanej oryginał przypominają. 

Tak czy inaczej treść obu do publicznej wiadomości podać postanowiłem, choć w inspirację onych do napisania listu miłosnego w czasach teraźniejszych śmiem wątpić... Wszelako do pisania (i to na papierze) listów do najbliższych i wysyłania ich pocztą tradycyjną (choć, kto wie, jak długo jeszcze?) zachęcam i sam czuję się zachęcony...


NIEZWYKŁE PRZYGODY DON KICHOTA Z LA MANCZY 
według MIGUELA CERVANTESA dE SaAvEDRy
przez WIKTORA WOROSZYLSKIEGO na nowo opowiedziane

wtorek, 24 grudnia 2013

DON KICHOT w XXI wieku (13) - POJĘCIE CZASU WEDŁUG DON KICHOTA




Pod koniec rozdziału trzynastego Don Kichot odbywa dość krótką, ale jakże treściwą rozmowę o rozumieniu prawd życiem rządzących. 

Błędny Rycerz giermkowi w zamian rządy nad wyspą i tytuł hrabiego a nawet króla za jego usługiwanie i niemałe cięgi w czasie zaszczytnej służby u boku Don Kichota otrzymane i przyszłe obiecał. Wedle słów jego pana mogłoby to się stać nawet jutro. Poczciwy Sanczo, zniecierpliwiony oczekiwaniem splendorów mających wkrótce na niego spłynąć, powiada: 

- W takim razie niech już będzie jutro. (...)

- Nie mówiłem o jutrze dosłownie, tylko przykładowo - wyjaśnił Don Kichot. 
- Czyli, że jutro powiecie, wasza niechybność, iż kalendarz wskazuje dziś - westchnął Sanczo Pansa.
- I będzie to prawdą. Ale nie martw się, przyjacielu. Każde wspomnienie zatrze czas, każdą boleść ukoi zgon."

Nie potrafimy się pogodzić z tym, żeby wspomnienia dobrych chwil zatraciły się w naszej pamięci. Zdjęcia, albumy, pamiętniki, nagrania - wszystko to po to, żeby zachować na przyszłość, żeby odświeżyć pamięć, popatrzeć na kogoś, kogo już nie ma wśród nas... Ale każdy ma też takie momenty, których nigdy nie chciałby doświadczyć, które nie powinny się zdarzyć, a jednak... I wtedy ma zastosowanie prawda, o której powiedział (nie tylko) Don Kichot: "Każde wspomnienie zatrze czas, każdą boleść ukoi zgon." Tyle tylko, że nie mamy wpływu na to, ile czasu musi upłynąć, żeby tak się stało. Ale to, że coś się "zatrze" w pamięci po pewnym czasie, wcale nie oznacza, że na zawsze zostaje z niej usunięte. Czasem wraca niespodziewanie i zbyt wyraźnie i też nic nie możemy na to poradzić...


NIEZWYKŁE PRZYGODY DON KICHOTA Z LA MANCZY 
według MIGUELA CERVANTESA dE SaAvEDRy
przez WIKTORA WOROSZYLSKIEGO na nowo opowiedziane

DON KICHOT w XXI wieku (12) - CUDOWNY BALSAM FIERABRASA




"Wystarczy parę jego kropelek [cudownego balsamu Fierabrasa oczywiście - przyp. rikardo], by uleczyć każdą ranę i nie lękać się śmierci. (...) Skoro w jakiejś bitwie na przykład rozpłatają mnie na dwoje, wystarczy żebyś dokładnie złożył obie połówki i dał mi wypić łyk balsamu, a zrosnę się natychmiast i wstanę zdrowy jak rydz. (...) za balsam ten nie wolno pobierać pieniędzy, bo straciłby on całą swą moc cudowną."

Naiwna i głęboka jednocześnie wiara Błędnego Rycerza z La Manczy może śmieszyć, budzić politowanie a nawet irytować, ale jest ona przejawem odwiecznej ludzkiej tęsknoty do świata wolnego od cierpień, chorób i śmierci.

Może na co dzień większość z nas stara się o tym nie myśleć. Cieszymy się z względnego zdrowia, szczęścia przeżywanego tu i teraz, życia - choćby nieraz dość uciążliwego...

Ale kiedy dotyka nas jakaś choroba, zaczynają dawać o sobie znać przypadłości związane z coraz bardziej odległą datą urodzenia lub w sen śmierci zapada ktoś z naszego najbliższego otoczenia budzą się refleksje... 

Na cierpienie, chorobę i śmierć nigdy nie jesteśmy dostatecznie (albo w ogóle) przygotowani. Zwłaszcza na śmierć najbliższej rodziny: matki, ojca, żony, męża, dziecka, przyjaciela...

Dlatego tak ważne jest, żeby mieć wiarę, nadzieję a nawet pewność, że możliwe jest lepsze życie. Ja odnalazłem to wszystko w Biblii i uwierzyłem w Boże obietnice Tego, o którym napisano w niej, że "nie może kłamać" (Liczb 23:19; Tytusa 1:2; Hebrajczyków 6:18).


NIEZWYKŁE PRZYGODY DON KICHOTA Z LA MANCZY 
według MIGUELA CERVANTESA dE SaAvEDRy
przez WIKTORA WOROSZYLSKIEGO na nowo opowiedziane

piątek, 29 listopada 2013

DON KICHOT w XXI wieku (11) - DON KICHOT Z NIEKŁAMANĄ SZCZEROŚCIĄ O URODZIE GIERMKOWI PRAWI...


"- Wytłumaczcie mi, wasza przedziwność, - odezwał się Sanczo (...) - co ta śliczna panna w was widziała, że się tak zakochała? Bo słyszałem zawsze, że pierwszym warunkiem miłości jest uroda, a w was, dalibóg, żadnej nie dostrzegam.
- Są dwa rodzaje urody - wyjaśnił Don Kichot - mianowicie duszy i ciała. Wiem i bez ciebie, że nie celuję w tej drugiej, ale miłość rodzi się również na widok pierwszej, na którą składa się prawość, rozum, wspaniałomyślność i godne zachowanie; jeśli będziesz posiadał te cechy, i w tobie może zakochać się najcudowniejsza niewiasta."


NIEZWYKŁE PRZYGODY DON KICHOTA Z LA MANCZY 
według MIGUELA CERVANTESA dE SaAvEDRy
przez WIKTORA WOROSZYLSKIEGO na nowo opowiedziane

sobota, 23 listopada 2013

DON KICHOT w XXI wieku (10) - SANCZO PANSY SĄDY W BARATARII

O MĄDROŚCI NIEPOSPOLITEJ GUBERNATORA "WYSPY" ŚWIADCZĄCE



Będąc pod wrażeniem wnikliwości, mądrości i sprawiedliwości Sancza, sądy jego zrelacjonować postanowiłem językiem do Pana Wiktora Woroszylskiego podobnym i klimat czasów dawniejszych oddającym. Oceńcie sami.

SPRAWA PIERWSZA: KRAWIEC I WIEŚNIAK

Spór pierwszy - jak to nader często między ludźmi się zdarza - uczciwej zapłaty za uczciwie wykonaną pracę dotyczył. 
 
Krawiec zapytany przez wieśniaka, czy materiał, który ten mu do warsztatu przyniósł, na jeden, dwa lub trzy - do pięciu ostatecznie kapturów dochodząc - starczy, za każdym razem odpowiadał twierdząco. Tym podejrzenie chciwego wieśniaka wzbudził, że ukraść mu kawałek sukna zamierza. Kiedy więc wieśniak po odbiór wykonanych kapturów u mistrza krawieckiego się zjawił, zapłacić za nie bynajmniej nie chciał, więcej nawet, zwrotu nietkniętego sukna zażądał.

Sanczo, przyznać trzeba, iście po Salomonowemu do sprawy podszedł. Gdy krawiec na żądanie wieśniaka sędziemu Baratarii pięć kapturów tegoż pokazał, albo kapturków raczej, ozdobę pięciu palców jego ręki zdobiących, przysięgając solennie, że całe sukno na ich wykonanie zużył, gubernator-sędzia wyrok takowy orzekł:

" - Nic nikomu się nie należy, to znaczy krawcu nie należy się za robotę, wieśniakowi nie należy się za sukno, a kapturki niech będą oddane ubogim dziewczynkom dla lalek." 


wtorek, 19 listopada 2013

DON KICHOT w XXI wieku (9) - RADY SŁYNNEGO RYCERZA Z LA MANCZY DLA GUBERNATORA BARATARII SANCZO PANSY




Rozdział czterdziesty szósty przełomową chwilę w życiu giermka sławnego rycerza opisuje, a mianowicie objęcie przez Sanczo Pansę rządów i sądów na wyspie Baratarii, która wszelako wyspą nie była, jeno jednym z miasteczek do Księcia należących. Do tego zaś, aby być wyspą, tylko otaczającej je zewsząd wody onemu brakowało.  

Don Kichot o nominacji swego towarzysza się dowiedziawszy oraz że nazajutrz stanowisko swoje objąć mu wypadnie, do "komnaty dla udzielania koniecznych rad" go zabrał, których ten z szacunkiem (choć niekoniecznie z uwagą należną) wysłuchał.

Rady one przytoczyć tutaj zamierzam Pana Wiktora tekst cytując.

Rycerz Posępnego Oblicza (Rycerzem Lwów także ze względu na jego o odwadze świadczące czyny nazywany) takich rad ogólnych na początek udzielił:

"(...) żeby pamiętał, kim był, nie wstydził się swego dawnego stanu i nie pysznił się nowym; jeżeli go odwiedzi przypadkiem ktoś z rodzinnej wioski, żeby nie udawał, że nie zna tego człowieka; jeżeli sprowadzi żonę, co będzie słuszne, bo niedobrze jest długo pozostawać bez żony, niech pilnuje, by głupim gadaniem nie zburzyła tego, co on zbuduje mądrym namysłem; żeby podarunki bogacza nie odwiodły go od sprawiedliwości dla ubogich, a łzy i łgania biedaka - od sprawiedliwości dla zamożnych; żeby w sądach nie zaślepiała go osobista namiętność, własna krzywda ani uroda petentki; żeby nie znieważał tego, którego musi ukarać; żeby raczej był zbyt miłosierny, niż zbyt surowy."

"żeby pamiętał, kim był"
- oj tak, to wyjątkowo ważne przypomnienie dla wszystkich i w każdym czasie. Nader często widzimy i doświadczamy tego, gdy np. pracownik awansuje i na bardziej uprzywilejowanej pozycji będąc, w przykry, czasem dotkliwy sposób nam to usilnie stara się uświadomić. Albo kiedy ktoś w przeszłości biednym będąc, o biednych w ogóle zapomina i nie zauważa ich oraz ich potrzeb zamożnym się stając.
   

"niedobrze jest długo pozostawać bez żony"
- to szczególna rada, biorąc pod uwagę, że Don Kichot żony nie miał, a jedynie panią serca rycerskiego, najcnotliwszą, najpiękniejszą spośród ziemskich niewiast, Dulcyneę z Toboso, a do tego zawsze niemal z dala będąc do niej wzdychał i zalety wysławiał. Ale do rzeczy. Warto, by każdy żonaty mężczyzna, jakiegokolwiek stanu będąc, z utęsknieniem i w miarę często do swej żony wracał lub jeśli na dłużej ją opuścić zamierza, jak najczęściej do niej pisał, rozmawiał z nią, aby więź bezcenną zachować i uczucie, choćby na odległość, starannie pielęgnować.  

Szczegółowe rady błędnego rycerza bez zbędnego komentarza podaję, a były one takie:

(...) żeby wielkorządca obcinał paznokcie, nie ulegając mniemaniu, które żywią niektórzy, jakoby długie paznokcie były eleganckie; żeby był umiarkowany w jedzeniu i piciu; żeby nie pachniał cebulą i czosnkiem; żeby mu się nie odbijało w czyjejś obecności; żeby nie spał do południa; żeby nie rozprawiał, który ród jest bardziej, a który mniej znakomity."



NIEZWYKŁE PRZYGODY DON KICHOTA Z LA MANCZY 
według MIGUELA CERVANTESA dE SaAvEDRy
przez WIKTORA WOROSZYLSKIEGO na nowo opowiedziane

poniedziałek, 18 listopada 2013

DON KICHOT w XXI wieku (8) -

Sanczo Pansy wyznanie o wierności i nie tylko...


Pod koniec czterdziestego trzeciego rozdziału poczciwy Sanczo na zarzut Księżnej (szkopułem nazwany), że "(...) skoro, jak z tego, co opowiadał, wynika, pan jego jest szalony, a on giermek, wiedząc o tym, nadal mu towarzyszy i służy, i w dodatku pokłada nadzieję w jego obietnicach, sam musi być jeszcze bardziej szalony (...)" - ku zdumieniu i zawstydzeniu damy onej odpowiedział:

"- Słuszny jest ten szkopuł, ani słowa przeciwko niemu, sam go nawet podzielam i wiem, że gdyby mi starczyło rozumu, dawno bym Don Kichota porzucił. Ale jesteśmy z tej samej wioski; byłem z nim razem w ciężkich opałach; jadłem jego chleb; miłuję go i podziwiam takiego, jaki jest; okazywał mi swą wdzięczność i hojność; jestem wierny i nie umiem zdradzać; z tego wszystkiego wychodzi, że taki już mój los i rozłączy nas dopiero mogiła. A co się tyczy owych przyobiecanych rządów (...), to moja mądrość potrafi nie dbać o nie, myśląc, że może to i lepiej dla mojego sumienia; a choćby i nie lepiej, to i tak będzie, co ma być, a ja na to nie poradzę."

Przyznać atoli muszę, że mnie ta wypowiedź prostego skądinąd człeka nad wyraz ujęła i słów kilka od siebie w formie osobistego przemyślenia napisać muszę.

Szczere i głębokie zarazem to słowa, które wrażliwego człowieka zastanowić powinny. 


Każdy z nas wielokrotnie w czymś nie domaga, nie dopisuje, uchybia. 
Jakże często innym nawet trudno znosić niektóre nasze zachowania, przyzwyczajenia, dziwactwa. Jakże zatem szlachetnie brzmi to pełne prostoty i prawdy zarazem  wyznanie:  

"Miłuję go i podziwiam takiego, jaki jest".  

Czy umiem, czy chcę szczerze i bezwarunkowo najbliższe mi osoby miłować, takimi jakimi są, nie oczekując, by takimi, jak ja chcę, się stały?

"Jestem wierny i nie umiem zdradzać". 

O gdybyż wszyscy ci, którzy kiedykolwiek przysięgę jakąś składali, małżeńską zaś w szczególności, przytoczone wyznanie Sanczo Pansy 
za swoją dewizę w życiu obrać zechcieli, iluż nieszczęść udałoby się uniknąć, bólu skrzywdzonego partnera, przyjaciela, płaczu i cierpienia niewypowiedzianego dzieci niczego z "rozgrywek" dorosłych nierozumiejących... 

"Okazywał mi swą wdzięczność i hojność".
 
Czy wdzięczność i hojność innych dostrzec nam się udaje, czy raczej łatwo nad nimi do porządku dziennego przechodzić nam się zdarza, jak gdyby się nam należały? Czy nam samym okazywanie wdzięczności i hojne dzielenie się, ofiarność, poświęcenie dla drugich radość sprawia, czy może do takich zwyczajnych (choć już coraz rzadziej) i "ludzkich" odruchów czujemy się przymuszeni i czynimy tak, bo "tak się godzi, wypada"?

"Moja mądrość potrafi nie dbać o nie, myśląc, że może to i lepiej dla mojego sumienia".

Ostatnie zdanie zaś wszystkim o jakiejkolwiek władzy myślącym dedykuję. By mądrości na tyle wykrzesać zdołać w sobie potrafili, iżby o zaszczyty, przywileje i splendor z rządzeniem innymi kojarzone potrafili nie dbać, sumienie dobre i spokój zachowując a ku zaspokojeniu potrzeb najbliższych, rodziny i przyjaciół się zwracając...

 
NIEZWYKŁE PRZYGODY DON KICHOTA Z LA MANCZY 
według MIGUELA CERVANTESA dE SaAvEDRy
przez WIKTORA WOROSZYLSKIEGO na nowo opowiedziane

sobota, 16 listopada 2013

DON KICHOT w XXI wieku (7) - TEORIE [bynajmniej nie naukowe] BŁĘDNEGO RYCERZA


Według Błędnego Rycerza Wszech Czasów przekroczenie równika poznać można niezawodnie, jeśli żeglarzowi giną wszystkie wszy co do jednej (pod warunkiem, że je ów nieszczęśnik w ogóle kiedykolwiek miał).



NIEZWYKŁE PRZYGODY DON KICHOTA Z LA MANCZY 
według MIGUELA CERVANTESA dE SaAvEDRy
przez WIKTORA WOROSZYLSKIEGO na nowo opowiedziane

piątek, 15 listopada 2013

DON KICHOT w XXI wieku (6)

FANTAZJE BŁĘDNEGO RYCERZA



Pan Wiktor pod koniec rozdziału trzydziestego ósmego trzy rodzaje fantazjowania błędnego rycerza wszech czasów wymienia:

"Pierwszy - to ten, któremu nieświadomie oddawał się Don Kichot, pod wpływem lektur swoich widząc świat nie takim, jakim zdawał się innym ludziom. Tak w wiatrakach widział olbrzymów, w trzodach - armie nieprzyjacielskie, w sobie - zwycięskiego zawsze mocarza.

Drugi rodzaj fantazjowania - to ten, w który podstępnie i niekiedy złośliwie wpędzali go inni (...) kiedy tak mu było wygodnie.

I (...) trzeci - własne Don Kichotowe zmyślenie na użytek słuchaczy, o czym świadczyć mogące? chyba o tym, że sam siebie nie zawsze ze śmiertelną traktował powagą, że był zdolny do żartu i zgrywy, miał poczucie humoru, i co tu gadać, mądrzejszy był dużo, niż mniemali widzący go w takiej tylko postaci, w jakiej chciał, żeby go widziano." 




NIEZWYKŁE PRZYGODY DON KICHOTA Z LA MANCZY 
według MIGUELA CERVANTESA dE SaAvEDRy
przez WIKTORA WOROSZYLSKIEGO na nowo opowiedziane

poniedziałek, 11 listopada 2013

DON KICHOT w XXI wieku (5)

- Błędnego rycerza o poezji wypowiedź uprawiającym ją dedykowana...


"(...) choć poezja raczej radość niż pożytek zdolna jest przynieść, w żadnym przecież razie nie przynosi ujmy temu, co się nią para, ani jego rodzinie.(...)"

JAK POWSTAJE WIERSZ (?)

Myśli raczej nie usłyszysz,
bo poeci tworzą w ciszy.
Umysł tak układa słowa,
że pow­sta­je strof­ka no­wa,
co na wier­sz się po­tem składa.
Jak się rodzi w naszej głowie?
Gdy­byś to przy­pad­kiem zba­dał,
wierzę, że mi o tym powiesz.


Ponieważ od lat kilku(nastu) rymowaniu z lubością we wszelakich momentach życia mego się oddaję, przeto powyżej (i  poniżej) fragment moje poczynania dokumentujący zamieścić się ośmielam.

Kiedy Don Kichota czytam
radość przy tym mam niemałą.
To rozrywka znakomita,
wnet przeczytam powieść całą.

W wyobraźni ożywają 
niezwyczajne jego dzieje.
Ci, co mi się przyglądają,
widzą, jak się ciągle śmieję.

O przygodach Don Kichota 
czyta się na świecie całym,
zwłaszcza kiedy jesień, słota,
czyta duży, czyta mały.

Błędny rycerz śmieszy, wzrusza
swą fantazją, przygodami.
Kiedy z giermkiem swym wyrusza,
my wraz z nim też wyruszamy.

Pogmatwane jego losy
autentycznie przeżywamy,
Dulcyneę, tę z Toboso,
w wyobraźni oglądamy.

Do La Manczy was zapraszam
w podróż w czasie, niesłychaną,
i Pan Wiktor was zaprasza,
by przeczytać powieść znaną.




NIEZWYKŁE PRZYGODY DON KICHOTA Z LA MANCZY 
według MIGUELA CERVANTESA dE SaAvEDRy
przez WIKTORA WOROSZYLSKIEGO na nowo opowiedziane

niedziela, 10 listopada 2013

DON KICHOT w XXI wieku (4) - TYTUŁY SŁYNNEGO RYCERZA Z LA MANCZY



"(...)
wasza
          szlachetność,
          nieznajomość,
          uważność, 
          zabójczość, 
          krwiopłynność, 
          litościwość, 
          niechybność, 
          skuteczność, 
          przenikliwość, 
          nieskończoność, 
          popędliwość, 
          mizerność, 
          oczywistość, 
          ustawiczność, 
          łagodność, 
          przygodność, 
          wytrzymałość, 
          księgowość, 
          wymyślność, 
          wyjątkowość, 
          nieustępliwość, 
          niezłomność, 
          wylewność, 
          waleczność, 
          tożsamość, 
          niewysłowioność, 
          wybredność, 
          niezwykłość, 
          wyrozumiałość, 
          ochoczość, 
          własnoręczność, 
          odręczność, 
          opieszałość, 
          niemożebność, 
          dobroczynność, 
          obecność, 
          niezmierność, 
          łatwowierność, 
          wytrwałość, 
          namacalność, 
          zdobywczość, 
          szczodrobliwość, 
          prawomocność, 
          wspaniałomyślność, 
          stokrotność, 
          wychudłość, 
          nieomylność,
          odświętność,
          uroczystość,
          sumienność,
          jedyność,
          pełnokrwistość,
          wzajemność,
          nieosiągalność,
          dogłębność,
          prawdomówność,
          pospieszność,
          genialność,
          nieprzytomność,
          pochopność,
          żeglowność,
          mądrość,
          kościstość,
          jednoczesność,
          rozbieżność,
          niedomyślność,
          ostrożność, 
          osobistość,
          miodoustność,
          przedziwność,
          honorowość,
          obliczalność,
          niecierpliwość,
          zamożność,
          delikatność,
          wielkoduszność,
          pieczołowitość,
          wytęsknioność,
          dorzeczność, 
          nieśmiertelność,
          niepodległość,
          niezwyciężoność."


NIEZWYKŁE PRZYGODY DON KICHOTA Z LA MANCZY 
według MIGUELA CERVANTESA dE SaAvEDRy
przez WIKTORA WOROSZYLSKIEGO na nowo opowiedziane

środa, 23 października 2013

DON KICHOT w XXI wieku (3)

ZŁUDZENIE CZY RZECZYWISTOŚĆ - ODWIECZNY DYLEMAT CZŁOWIEKA MYŚLĄCEGO


"To nie takie proste - co jest rzeczywistością, a co nią nie jest, i czy bardziej nas łudzi to, co sobie roimy, czy to, co widzimy na własne oczy.

Od paru tysięcy lat najuczeńsi, najwnikliwsi myśliciele i filozofowie zastanawiają się,  c o   j e s t   r z e c z y w i s t o ś c i ą, i nie potrafią dać odpowiedzi, która by wszystkich raz na zawsze zadowoliła.

Czy rzeczywistością jest codzienne słońca dookoła ziemi krążenie, jak kozy na postronku dokoła słupa?

Czy rzeczywistością jest powała niebios i horyzont zamykający przestrzeń, i wszystko, co zdaje się nas nieubłaganie więzić, ograniczać, hamować, przeszkody nie do przebycia stawiać naszym ruchom i myślom?

Czy jest niż powierzchnia nieprzenikalna kamienia, drzewa, ludzkiego ciała?

Czy rzeczywistością jest to, co poszczególni ludzie i całe narody sądzą o swoim postępowaniu, o przyczynach wojen, które toczą, wypraw, które przedsiębiorą, sympatii i antypatii, które żywią do innych, o wszelkich swoich emocjach, snach przerażeniach?

środa, 16 października 2013

DON KICHOT w XXI wieku (2)

- UWAGA NA ZŁEGO CZARODZIEJA FRESTONA!


Czytanie książek zajęciem jest nader pożytecznym i kształcącym, o czym snadź nie raz już miałem okazję się przekonać.

Swego czasu książek wszelakich kupiłem całkiem sporą ilość i stoją sobie na półkach czekając cierpliwie aż ich pora na przeczytanie nadejdzie.

Moja skromna domowa "biblioteka" czy raczej zbiór przypadkowo nabytych książek z nadzieją na swoją kolej czekając o los swój wszelako obawiać się nie musi, boć nic im w moim mieszkaniu nie grozi. Żaden Freston ani inny podły czarodziej pomsty na nich dokonać nie zechce.

Jednakowoż nie mam zamiaru w nieskończoność lektury książek owych odwlekać, bo i tak czasu wiele upłynęło odkąd pod dach mój skromny książki owe zawitały.

I choć - jakom wspomniał - o zagrożeniu dla tychże ze strony kogokolwiek nic mi w chwili onej nie wiadomo, z zamiłowaniem treścią ich się raczę, wyobraźnię i umysł zarazem ćwicząc. To czyniąc radość niekłamaną i uciechę z czytania czerpię, w szarości życia uniesień chwile przeżywam, do czego - jako suponuję - chociaż niektórych zachęcić zdołam...



NIEZWYKŁE PRZYGODY DON KICHOTA Z LA MANCZY 
według MIGUELA CERVANTESA dE SaAvEDRy
przez WIKTORA WOROSZYLSKIEGO na nowo opowiedziane

wtorek, 15 października 2013

DON KICHOT w XXI wieku (1)




"(...) wstawiennictwo za krzywdzonymi czasem powiększa tylko ich niedolę - czyżby jednak pomniejszała ją obojętność przechodzących obok 
i przymykanie na mijaną krzywdę oczu i uszu?... Gdyby Don Kichot w to uwierzył - i my wszyscy gdybyśmy uwierzyli za nim - resztka niezbędnej nadziei do życia zniknęłaby ze świata, w którym tyle jest jeszcze przemocy, niesprawiedliwości i okrucieństwa."

Szczególnie przypadł mi do serca ten końcowy fragment rozdziału piątego, ponieważ - nazbyt często będąc świadkiem różnych przejawów zła 
w codziennym życiu - równie często ubolewam nad własną niemożnością zmiany sytuacji ludzi w niedoli. Dlatego zawsze ilekroć jestem w stanie 
i mam możliwość działania czuję prawdziwą satysfakcję i niekłamaną radość, że czasem coś jednak ode mnie zależy, że mimo wszystko coś mogę zrobić dla innych... Natomiast bardzo ciężko znoszę sytuacje, gdy nade wszystko bym chciał zrobić cokolwiek, a nie mogę zrobić zbyt mało lub zgoła nic...


NIEZWYKŁE PRZYGODY DON KICHOTA Z LA MANCZY 
według MIGUELA CERVANTESA dE SaAvEDRy
przez WIKTORA WOROSZYLSKIEGO na nowo opowiedziane

poniedziałek, 14 października 2013

DON KICHOT w XXI wieku (0) - TYTUŁY ROZDZIAŁÓW,

KTÓRE ZACHĘTĘ DO PRZECZYTANIA PRZYGÓD SŁAWNEGO RYCERZA I JEGO GIERMKA STANOWIĆ POWINNY



  1. Rozdział pierwszy, w którym nie mieszkając, bo i po cóż mieliby mieszkać, pojawiają się bohaterowie książki: Don Kichot i Sanczo Pansa
  2. Rozdział drugi, w którym wszyscy śmieją się z szaleństwa Don Kichota, autor zaś, choć powinien się z tego cieszyć, ma uczucia mieszane
  3. Rozdział trzeci, w którym dowiadujemy się, co miał i czego nie miał Don Kichot, wyruszając na pierwszą swoją wyprawę
  4. Rozdział czwarty, w którym Don Kichot spędza pierwszą noc poza domem rodzinnym, i noc owa, zgodnie z obietnicą karczmarza, nastręcza rzeczywistą sposobność do niezmrużenia oka
  5. Rozdział piąty, w którym Don Kichot po raz pierwszy staje w obronie krzywdzonego i co z tego wynika
  6. Rozdział szósty, w którym Rosynant ma wpływ na drogi i upadki Don Kichota, a krewni i przyjaciele chcą mieć wpływ jeszcze większy
  7. Rozdział siódmy, w którym pod oknem Don Kichota płonie stos Inkwizycji, ale rycerz, zmorzony pierwszą wyprawą, śpi
  8. Rozdział ósmy, w którym Don Kichot już nie samopas, lecz z giermkiem, wyrusza na swą drugą wyprawę
  9. Rozdział dziewiąty, w którym Don Kichota spotyka najsłynniejsza z jego niezwykłych przygód, ale jak na najsłynniejszą kończy się ona dość błyskawicznie, autor zaś nic nie może na to poradzić
  10. Rozdział dziesiąty, poświęcony przygodom Don Kichota i Sancza Pansy na przełęczy Psia Łapa
  11. Rozdział jedenasty, w którym mowa jest między innymi o potędze miłości
  12. Rozdział dwunasty, w którym z winy Rosynanta źle się dzieje Don Kichotowi, ale wstawiennictwo autora sprawia, że nie dzieje mu się jeszcze gorzej
  13. Rozdział trzynasty, w którym rycerzowi oraz giermkowi bardzo by się przydał cudowny balsam Fierabrasa
  14. Rozdział czternasty, w którym okazuje się, iż nie ma dla Don Kichota bezpiecznego zajazdu
  15. Rozdział piętnasty, w którym Don Kichot przyjmuje do wiadomości, że to była gospoda, nie zamek
  16. Rozdział szesnasty, w którym i my zadać sobie musimy pytanie, co jest rzeczywistością, co zaś złudzeniem
  17. Rozdział siedemnasty, w którym Don Kichot znowu zyskuje sławę bitewną, ale trudno utrzymywać, że nic przy tej okazji nie traci
  18. Rozdział osiemnasty, w którym Sanczo Pansa w świetle pochodni na pierwszy rzut oka poznaje Rycerza Posępnego Oblicza
  19. Rozdział dziewiętnasty, w którym rozlegają się różne, bardziej lub mniej tajemnicze dźwięki
  20. Rozdział dwudziesty, w którym kropi deszcz i świeci słońce, odbijając się w hełmie Mambrina, a może w czym innym
  21. Rozdział dwudziesty pierwszy, w którym Don Kichot wchodzi w konflikt ze sprawiedliwością królewską, a także z niewdzięcznością tych, których przed ową sprawiedliwością ocalił
  22. Rozdział dwudziesty drugi, w którym Don Kichot głośno rozpacza, nie z tej wszakże przyczyny, którą, za przykładem Sancza Pansy, bylibyśmy podejrzewali
  23. Rozdział dwudziesty trzeci, w którym zapowiada się, iż rzeczywistość otaczająca Don Kichota ulegnie nowym przeistoczeniom, tym razem wszakże nie za sprawą jego rycerskiej fantazji, lecz dzięki spiskowi ludzi rozsądnych
  24. Rozdział dwudziesty czwarty, w którym nowe osoby, acz same przez los doświadczone i ze złamanymi sercami, przyłączają się do spisku ludzi rozsądnych
  25. Rozdział dwudziesty piąty, w którym Don Kichot ulega, bo jakże miałby nie ulec, błaganiom księżniczki Mikomikony
  26. Rozdział dwudziesty szósty, w którym Don Kichot, nie budząc się ze snu, stacza bitwę z olbrzymem Pandafilandem Okrutnego Wejrzenia
  27. Rozdział dwudziesty siódmy, w którym kolejne osoby wkraczają do opowieści, jedne wątki jej rozplątując szczęśliwie, inne zaś skutecznie wikłając
  28. Rozdział dwudziesty ósmy, w którym i my, wraz ze zgromadzonym w gospodzie towarzystwem, poznajemy historię wyzwolonego z mauretańskiej niewoli chrześcijanina
  29. Rozdział dwudziesty dziewiąty, w którym dzieją się, ciągle w tym samym zajeździe, różne, bardziej lub mniej, dziwne rzeczy
  30. Rozdział trzydziesty, w którym, wciąż w tej samej gospodzie, rozgrywają się wielce gwałtowne sceny, ale w końcu następuje spokój i zgoda
  31. Rozdział trzydziesty pierwszy, w którym Don Kichot zostaje zdradziecko uwięziony, a chwilowe uwolnienie także kończy się dla niego niezbyt wesoło
  32. Rozdział trzydziesty drugi, w którym Don Kichot, zmęczony i ranny, ani po raz pierwszy, ani po raz ostatni, wraca z wypraw rycerskich w domowe progi
  33. Rozdział trzydziesty trzeci, dziejący się w przerwie pomiędzy drugą a trzecią wyprawą Don Kichota
  34. Rozdział trzydziesty czwarty, w którym Don Kichot klęka przed panią swojego serca, Dulcyneą z Toboso
  35. Rozdział trzydziesty piąty w którym spotkanie Don Kichota z Dulcyneą z Toboso przedstawione jest zupełnie inaczej niż w rozdziale trzydziestym czwartym
  36. Rozdział trzydziesty szósty, w którym Rycerz Posępnego Oblicza i Rycerz Zwierciadeł staczają bój o pierwszeństwo Dulcynei bądź Kasyldei między damami
  37. Rozdział trzydziesty siódmy, w którym na scenę wkracza Rycerz Lwów, co nie oznacza wcale, że opowieść będzie miała nowego bohatera
  38. Rozdział trzydziesty ósmy, zawierający przygodę Don Kichota w Jaskini Montesinosa, a także próbę częściowego komentarza do tej przygody
  39. Rozdział trzydziesty dziewiąty, w którym poznajemy dzieje ryczących oślim głosem ławników, a także widzimy wkraczającego do zajazdu mistrza Pedro z podejrzanie zasłoniętą połową twarzy
  40. Rozdział czterdziesty, w którym Don Kichot niespodziewanie uczestniczy w wyzwoleniu Melisendry, chociaż właściwie, znając Don Kichota, powinniśmy się byli tego spodziewać
  41. Rozdział czterdziesty pierwszy, opisujący bitwę, do której przygotowały nas dzieje ryczących oślim głosem ławników
  42. Rozdział czterdziesty drugi, w którym zaczarowana łódź wypływa na sławną rzekę Ebro
  43. Rozdział czterdziesty trzeci, w którym Don Kichota i Sancza Pansę spotyka coś będącego raczej przyjemną niespodzianką niż niebezpieczną przygodą, ale zarazem decydującego prawie o wszystkich dalszych przygodach, aż do końca wyprawy
  44. Rozdział czterdziesty czwarty, w którym odbywa się polowanie na grubego zwierza, a następnie coś dużo dziwniejszego, nie z dziedziny życia dworskiego, lecz z dziedziny czarów
  45. Rozdział czterdziesty piąty w którym Don Kichot i Sanczo Pansa poświęcają się dla duenii Doloridy
  46. Rozdział czterdziesty szósty, w którym Sanczo Pansa obejmuje rządy i sądy na swojej wyspie
  47. Rozdział czterdziesty siódmy, w którym Sanczo Pansa nadal rządzi na wyspie Baratarii, lecz wydaje mu się to coraz uciążliwsze
  48. Rozdział czterdziesty ósmy, w którym dowiadujemy się, co porabiał pozbawiony towarzystwa wiernego giermka Don Kichot
  49. Rozdział czterdziesty dziewiąty, w którym, jak wszystkie rzeczy doczesne, dobiegają końca rządy Sancza Pansy na wyspie
  50. Rozdział pięćdziesiąty, w którym po paru wydarzeniach, oddzielających jeszcze od siebie rycerza i giermka, dochodzi wreszcie do ich upragnionego połączenia
  51. Rozdział pięćdziesiąty pierwszy, w którym Don Kichot stacza bohaterski pojedynek w obronie skrzywdzonej panny Rodriguez
  52. Rozdział pięćdziesiąty drugi, w którym Don Kichot i Sanczo Pansa znowu są w drodze
  53. Rozdział pięćdziesiąty trzeci, który dzieje się w Barcelonie, trochę na barcelońskim lądzie, ale bardziej — na morzu
  54. Rozdział pięćdziesiąty czwarty, w którym Don Kichot stacza pojedynek z Rycerzem Białego Księżyca
  55. Rozdział pięćdziesiąty piąty, w którym pewne wydarzenia, jakie miały miejsce podczas drogi powrotnej Don Kichota i Sancza Pansy do wsi rodzinnej, zostają opisane, inne zaś pominięte
  56. Rozdział pięćdziesiąty szósty, w którym Don Kichot i Sanczo Pansa wracają do wsi rodzinnej
  57. Rozdział pięćdziesiąty siódmy, w którym, niestety, będziemy musieli rozstać się z Don Kichotem
  58. Rozdział pięćdziesiąty ósmy, w którym ten, który dziś opowiada historię o Don Kichocie z La Manczy, proponuje nieco inne jej zakończenie

źródło: http://www.swistak.pl/a54809993,Niezwykle-przygody-Don-Kichota-z-la-Manczy-Woroszy.html


NIEZWYKŁE PRZYGODY DON KICHOTA Z LA MANCZY 
według MIGUELA CERVANTESA dE SaAvEDRy
przez WIKTORA WOROSZYLSKIEGO na nowo opowiedziane