OSTATNIO CZYTANE

NIEZAPOMNIANA LEKCJA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ANIOŁY I DEMONY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ANIOŁY I DEMONY. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 marca 2014

"Dobro przeważy. (...) Słuchajcie Boga." (5)

WYSTĄPIENIE  KAMERLINGA* PODCZAS KONKLAWE NA ŻYWO     
       W KAPLICY SYKSTYŃSKIEJ (5)



"- Niezależnie od tego, czy wierzycie w Boga, czy nie (...) musicie uwierzyć w jedno. Kiedy my, jako gatunek, zarzucimy wiarę w siłę potężniejszą od nas, stracimy poczucie odpowiedzialności. Wiara... każda wiara ... jest przestrogą, że istnieje coś, czego nie potrafimy pojąć, coś, przed czym musimy się rozliczyć ze swojego postępowania... Posiadając wiarę, czujemy się odpowiedzialni wobec siebie nawzajem, wobec siebie samych oraz wobec wyższej prawdy. (...)"

"Posiadając wiarę, czujemy się odpowiedzialni wobec siebie nawzajem, wobec siebie samych oraz wobec wyższej prawdy." Chyba właśnie lęk przed odpowiedzialnością sprawia, że wiele osób unika przyznania się, że wierzą albo nie chcą wdawać się w dyskusje na temat wiary, żeby przypadkiem nie okazało się, że trzeba coś zrewidować, zderzyć się z rzeczywistością, której podświadomie pragną uniknąć... Odpowiedzialność związana z wyznawaną wiarą dotyczy nas samych, ale również naszych bliskich, tego, czy jesteśmy gotowi ponieść konsekwencje wiary lub jej braku. 

Na przykład ktoś, kto wierzy w zmartwychwstanie nie może ignorować tego, komu zawdzięcza tą wspaniałą nadzieję. Będąc głęboko przekonany, pewny bezkresnego, wiecznego życia, o którym naucza Biblia, ma świadomość, że bezwzględnie musi (czyli w gruncie rzeczy nade wszystko pragnie) zrobić, co tylko jest w jego mocy, aby dostąpić tego bezcennego błogosławieństwa. 

Z kolei ten, który nie wierzy w możliwość przywrócenia zmarłego do ponownego życia, musi się liczyć z poczuciem braku sensu egzystencji człowieka w ogóle... Musi (ponieważ dobrowolnie odrzucił prawdę o zmartwychwstaniu) zaakceptować rzeczywistość, z którą mimo wszystko nie chce się pogodzić, sytuację, w której życie bezpowrotnie się kończy i nikt i nic nie jest w stanie tego powstrzymać ani odwrócić... A czym jest ta "wyższa prawda"? To nic innego, jak prawda absolutna (niektórzy twierdzą, że coś takiego nie istnieje, bo oni w to NIE WIERZĄ), która - jeśli ją zaakceptujemy i pokornie przyznamy, że pochodzi od Tego, który jest jej źródłem i pozwala nam ją poznać zgodnie ze swą wolą i w takiej mierze, w jakiej my jesteśmy skłonni pozwolić Mu działać przez Jego Słowo Prawdy...

"Dzisiaj znaleźliśmy się na krawędzi przepaści. (...) Nikt z nas nie może pozwolić sobie na bierność. Niezależnie od tego, czy postrzegacie to zło jako szatana, korupcję czy niemoralność... siły ciemności żyją i rozrastają się z każdym dniem. Nie ignorujcie ich. (...) Te siły, choć potężne, nie są niezwyciężone. Dobro przeważy. Wsłuchajcie się w głos swego serca. Słuchajcie Boga."

Chociaż dziś zło daje się we znaki całej ludzkości i można odnieść wrażenie, jakby zewsząd nas otaczało, jakby nie było drogi wyjścia, w gruncie rzeczy jego kres jest nieunikniony, bo tak postanowił Dawca Dobra, Wszechmocny i Prawdomówny Bóg, Jehowa. On to sprawi spełniając prorocze obietnice zapisane w Biblii. Wszystko, co do tej pory zapowiedział, ziściło się co do joty, więc nie ma żadnych wątpliwości, że stanie się WSZYSTKO, o czym mówi Słowo Boże. NIKT I NIC tego nie udaremni. Ludzie podejmowali i nadal podejmują różne wysiłki na rzecz dobra, ale z miernym skutkiem. Ten, który nie podlega żadnym ograniczeniom, jedyny prawdziwy Bóg, może i z pewnością doprowadzi do końca swoje chwalebne zamierzenie ku dobru swych stworzeń...


 Dan Brown - ANIOŁY I DEMONY

niedziela, 2 marca 2014

"Czy naprawdę (...) łatwiej jest (...) wierzyć w niemożliwość matematyczną niż w siłę potężniejszą od nas samych?" (4)

WYSTĄPIENIE  KAMERLINGA* PODCZAS KONKLAWE NA ŻYWO 
W KAPLICY SYKSTYŃSKIEJ (4)
  

"(...) spójrzcie przez swoje teleskopy w niebo i powiedzcie, jak mogłoby nie być Boga! (...) jak wygląda Bóg? Skąd takie pytanie? Odpowiedź jest jedna i niezmienna. Czy nie dostrzegacie Boga w swojej nauce? Jak to możliwe! 

Twierdzicie, że nawet najmniejsza zmiana dotycząca siły ciężkości lub atomu zmieniłaby nasz wszechświat, nasze wspaniałe morze ciał niebieskich, w pozbawioną życia chmurę, a jednocześnie nie potraficie w tym dostrzec Bożej ręki? Czy naprawdę o tyle łatwiej jest wierzyć, że po prostu wyciągnęliśmy właściwą kartę z talii liczącej miliardy kart? Czy jesteśmy już takimi duchowymi bankrutami, że wolimy wierzyć w niemożliwość matematyczną niż w siłę potężniejszą od nas samych?"


Matematyka jest alfabetem, za pomocą którego Bóg opisał wszechświat.  


                                                                                                                                Galileusz 

„Człowiek, który nie wierzy w Stwórcę, musiałby mieć więcej wiary niż ten, który w Niego wierzy. Mówiąc, że Bóg nie istnieje, ktoś taki wysuwa pochopne, bezpodstawne twierdzenie, oparte na wierze”

                                                                                                                    astronom David Block



„Nauka bez religii jest kulawa, religia bez nauki jest ślepa” 

 







 Dan Brown - ANIOŁY I DEMONY

poniedziałek, 24 lutego 2014

"Język nauki nie zawiera żadnych wskazówek na temat dobra i zła." (3)

WYSTĄPIENIE  KAMERLINGA* PODCZAS KONKLAWE NA ŻYWO 
            W KAPLICY SYKSTYŃSKIEJ (3) 


"Kim jest (...) Bóg nauki? Kim jest Bóg, który daje swojemu ludowi siłę, ale nie zapewnia zrębów moralnych, które wskazałyby, jak ją wykorzystać? 
Co to za Bóg, który daje dziecku ogień, ale nie przestrzega go przed niebezpieczeństwami, jakie się z nim wiążą? Język nauki nie zawiera żadnych wskazówek na temat  dobra i zła. Podręczniki naukowe wyjaśniają, jak przeprowadzić reakcję jądrową, ale nie rozważają, czy jest to dobry, czy zły pomysł. (...)"

Bóg nauki. Dla wielu nauka jest bogiem. Dla nauki gotowi są ignorować wszelkie zasady moralne i wyzbyć się człowieczeństwa. Z łatwością usprawiedliwiają posunięcia, w efekcie których postęp naukowy dokonuje się z pominięciem ludzi, którym tak naprawdę powinien służyć. Służą nauce i są jej oddani jak Bogu. Gotowi zapłacić każdą cenę, z życiem włącznie, byleby tylko zrealizować choćby najbardziej nieobliczalne w skutkach projekty. Nieobliczalne z powodu krótkowzroczności, jaką od zarania dziejów jest obciążona ludzkość.

Cena przedsięwzięć podejmowanych przez ludzkość w imię tzw. dobra człowieka nie zna granic. Postęp w skali globalnej nie przekłada się na rozwiązanie problemów lokalnych, a nawet jeśli, to nie w takiej skali, jakiej oczekiwaliby ludzie, którym potrzeba w sumie bardzo niewiele. Piękne idee, które przyświecają różnym badaniom naukowym i eksperymentom zbyt często nie znajdują zastosowania w praktyce, w zwyczajnym codziennym życiu szarego człowieka. Lub paradoksalnie, nawet jeśli ujrzą światło dzienne i trafią do naszych rąk, okazują się pułapką. Coś, co miało nam ułatwić bądź uprościć życie, trak naprawdę je jeszcze bardziej komplikuje. Co mam na myśli? Katastrofalna wręcz nadprodukcja różnych dóbr, z których ogromna ilość nie znajduje nabywców albo przyczynia się do i tak już przekraczającego granice zanieczyszczenia... 
Cywilizacja produkcji śmieci...


 Dan Brown - ANIOŁY I DEMONY

sobota, 22 lutego 2014

"Nauka szuka odpowiedzi, (...) a znajduje wyłącznie coraz więcej pytań. (...)" (2)

WYSTĄPIENIE  KAMERLINGA* PODCZAS KONKLAWE NA ŻYWO     
  W KAPLICY SYKSTYŃSKIEJ (2)


"Nawet technologia, która obiecuje łączyć, w istocie nas dzieli. Każdy jest obecnie połączony elektronicznie z całym światem, a jednak czujemy się zupełnie samotni. Bombarduje nas przemoc, podziały, rozpady i zdrada. Sceptycyzm stał się zaletą. Cynizm i żądania dowodów są równoznaczne z oświeconym myśleniem. Czy może zatem dziwić, że ludzie czują się obecnie tak przygnębieni i przegrani, jak jeszcze nigdy na przestrzeni dziejów? Czy nauka szanuje jakiekolwiek świętości? Nauka szuka odpowiedzi, sondując nasze nienarodzone embriony, a nawet rozważa dokonywanie zmian w naszym własnym DNA. Rozbija stworzony przez Boga świat na coraz mniejsze kawałeczki w ustawicznym poszukiwaniu znaczenia... a znajduje wyłącznie coraz więcej pytań. (...)"

Im bardziej człowiekowi udaje się wniknąć w bezmiar wszechświata, głębię oceanu, strukturę cząsteczek i atomów, tym więcej rodzi się pytań i niewiadomych. Znalezienie na nie odpowiedzi wcale nie rozwiązuje do końca sprawy, bo wciąż wyłaniają się kolejne znaki zapytania. Nie kończący się ciąg coraz bardziej dociekliwych pytań... Dlaczego tak się dzieje? Ciekawą wypowiedź znajdujemy w biblijnej księdze Kaznodziei 3: 11. Nad kwestią tą zastanawiał się także prawy Hiob (Hioba 11:7). Każdy z nas powinien sobie zadać podobne pytania i szczerze, uczciwie starać się na nie odpowiedzieć.

"(...) ludzie odkrywają, że znaleźli się w duchowej pustce. Łakniemy sensu w życiu. (...) wszystkie ekscentryczne koncepcje (...) są (...) rozpaczliwym krzykiem współczesnej duszy samotnej, udręczonej, okaleczonej przez własne oświecenie, które doprowadziło do niemożności zaakceptowania sensu w czymkolwiek oderwanym od technologii. (...)"

Stąd kolejne uzasadnione pytanie: Na czym polega sens życia?
Wielu boi się je zadać, a zwłaszcza odpowiedzi na nie. Podświadomie przeczuwają, że znalezienie odpowiedzi może oznaczać konieczność zmian w życiu, na które albo jeszcze nie są gotowi, albo w ogóle chcieliby uniknąć.
Ale naprawdę warto mieć PRAWDZIWY sens w życiu i warto się z nim zmierzyć...

"(...) nauka nas niszczy. (...) Obietnice nauki nie zostały dotrzymane. Obietnice sprawności i prostoty przyniosły w rezultacie zanieczyszczenie środowiska i chaos. Jesteśmy okaleczonym i oszalałym gatunkiem... zmierzającym drogą wiodącą prosto do zniszczenia. (...)"

Każdy niemal dzień coraz jaskrawiej uświadamia nam, że chociaż jako ludzkość potrafimy osiągać coraz bardziej spektakularne cele, to jednocześnie ogrom i złożoność przedsięwzięć, których się podejmujemy, przerasta nasze - mimo wszystko - ograniczone możliwości. Jesteśmy dumni z coraz śmielszej eksploracji kosmosu i mamy plany na przyszłość w tej dziedzinie ufni, że dzisiejsze przeszkody na tej drodze zostaną usunięte. Poznaliśmy wiele niegdyś zakrytych tajemnic mikroświata i wciąż widzimy, że również w tej dziedzinie jeszcze wiele jest do osiągnięcia. Ale jednocześnie dramatycznie nie dopisujemy w kwestii rozwiązywania podstawowych problemów codzienności i zaspokojenia podstawowych potrzeb dla setek milionów ludzi żyjących na skraju nędzy i w opłakanych warunkach sanitarnych... 


 Dan Brown - ANIOŁY I DEMONY

czwartek, 20 lutego 2014

"Nauka (...) stworzyła świat, w którym nie ma miejsca na podziw i zdumienie." (1)

WYSTĄPIENIE KAMERLINGA* PODCZAS KONKLAWE 
                 W KAPLICY SYKSTYŃSKIEJ (1)


"Osiągnięcia medycyny, elektroniczne środki łączności, podróże kosmiczne, genetyczne modyfikacje... to są cuda, o których obecnie opowiadamy swoim dzieciom. To są cuda, które rozgłaszamy jako dowód, że nauka przyniesie nam odpowiedzi. (...)"

"Cuda techniki". Tak zwykliśmy mówić o zdobyczach nauki. Ale czy pomyśleliśmy o tym, że większość z nich (jeśli nie wszystkie) to tylko mniej lub bardziej udane kopie rozwiązań podpatrzonych w naturze, w świecie przyrody, wciąż jeszcze (na szczęście) budzącym podziw i respekt? A jakże często te tzw. "cuda" są w żałosny lub wręcz tragiczny sposób wykorzystywane wbrew ich wynalazcom. Wynalazcom? No właśnie. Czy bardziej stosownym określeniem nie byłoby użycie w tym kontekście słowa "naśladowca"? (przeczytaj lub posłuchaj np. "Latarnia" świetlika z rodzaju Photuris albo Skrzydło motyla) 

Proponuję, żeby dokonania nauki i zdobycze umysłu ludzkiego określać jako "cudy" (a nie "cuda") w odróżnieniu od cudów, których niedoścignionym autorem jest Stwórca.

"(...) dla zwycięstwa nauki wszyscy ponieśliśmy koszty. A były to koszty bardzo wysokie. (...)

Nauka wprawdzie przyniosła nam ulgę w chorobach i znojnej pracy oraz dostarczyła urządzeń służących naszej wygodzie i rozrywce, ale jednocześnie stworzyła świat, w którym nie ma miejsca na podziw i zdumienie. Nasze zachody słońca zredukowano do długości fal i częstotliwości. Złożoność wszechświata została wtłoczona w równania matematyczne. Zniszczono nawet nasze poczucie wartości wynikające z bycia człowiekiem. Nauka twierdzi bowiem, że planeta Ziemia i jej mieszkańcy są nic nie znaczącym pyłkiem w wielkim schemacie. Kosmicznym zbiegiem okoliczności. (...)"

Głównie z powodu niepohamowanego tempa życia i nieograniczonych materialistycznych dążeń współczesny człowiek zatracił w znacznej mierze poczucie odczuwania otaczającego go piękna. Także bolesny kontrast pomiędzy bogactwem a ubóstwem sprawił, że zarówno zamożna część społeczeństwa jak i ci, którzy żyją w skrajnej nędzy, nie są w stanie dostrzec cudu stworzenia. Jedni - pochłonięci bez reszty zabieganiem o coraz więcej dóbr materialnych i z obawy, że mogliby je stracić. Drudzy - wycieńczeni codzienną troską o podstawowe potrzeby i brakiem perspektyw na jakąkolwiek poprawę sytuacji. 

Chociaż da się też dostrzec pewien paradoks. 

Bogaci, z racji swojego statusu materialnego, teoretycznie mający większy lub nieograniczony niemal dostęp do wszelkich dóbr i możliwość bycia w najpiękniejszych zakątkach naszego ziemskiego domu, często w ogóle nie widzą piękna w jego najczystszej postaci. 

Ubodzy, chociaż nękani wieloma problemami, bardziej są skłonni przystanąć, zamyślić się, zachwycić - motylkiem, pszczółką, wróbelkiem... A co ważniejsze niejeden z nich w sercu dziękuje za te cuda Stwórcy...

Dan Brown - ANIOŁY I DEMONY