OSTATNIO CZYTANE

NIEZAPOMNIANA LEKCJA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ŻYCIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ŻYCIE. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 października 2017

BYSTRA -

REFLEKSJE ZE SZLAKU





Całe nasze życie przypomina chodzenie po górach. Można w nim trzymać się ustalonych zasad lub je ignorować. Pytanie tylko: z jakim skutkiem?

W codziennym życiu każdy z nas kroczy szlakiem, który wybrał osobiście: drogą prowadzącą do jakiegoś celu (w górach: szczytu lub innego miejsca na trasie wędrówki), z uwzględnieniem różnych czynników takich, jak:

- wychowanie przez rodziców, 
- otoczenie, które bardzo mocno może na nas oddziaływać,
- własne doświadczenia i wiedza zdobyta w okresie dojrzewania 

  
i wreszcie
- nasze osobiste decyzje i wybory, których dokonujemy niemal (nomen omen) "na każdym kroku" (szczególnie adekwatne na szlaku w górach).

CEL. (w sferze materialnej bądź duchowej). 

Przed wyruszeniem na szlak niebagatelne znaczenie ma wybór celu. Musimy zdawać sobie sprawę z własnych możliwości, czasu, jakim dysponujemy, wziąć pod uwagę warunki atmosferyczne w dniu wyprawy, przygotować się na nieoczekiwane, niezależne od nas sytuacje, w których możemy się znaleźć. Powinniśmy też być gotowi zrezygnować z osiągnięcia celu "za wszelką cenę", wbrew zdrowemu rozsądkowi, gdyby warunki nagle się zmieniły. Cel, który sobie wytyczyliśmy zazwyczaj można odłożyć na inny, bardziej sprzyjający czas lub zmienić na bardziej realny. 
 

MAPA. Przed udaniem się na szlak obowiązkowo trzeba zapoznać się z mapą, opisami szlaków, skonsultować się ewentualnie z kimś, kto już tam był. Chodzi więc o to, by zdobyć niezbędną wiedzę teoretyczną, która na szlaku może okazać się nader praktyczna. 

EKWIPUNEK. Żaden rozsądny i szanujący się turysta nie wyruszy na szlak bez uprzedniego dobrego przygotowania i skompletowania wyposażenia niezbędnego na trasie wędrówki. 


OBUWIE.  Odpowiednie, dostosowane do nawet najbardziej ekstremalnych warunków górskich, obuwie to absolutna podstawa wyposażenia górołaza. (...) 

UBIÓR. W skład ekwipunku (na sobie i w plecaku) powinny wejść różne rodzaje odzieży dostosowane do gwałtownie i wielokrotnie zmieniających się warunków atmosferycznych, pozwalające na szybką zmianę okrycia.

NAKRYCIE GŁOWY. Czapka, kapelusz, chustka a czasem kask to konieczne wyposażenie, które nie zawsze musi być użyte ale zawsze na wszelki wypadek powinno być w zasięgu ręki.

KIJKI. Ten od niedawna stosunkowo używany (choć nie przez wszystkich) atrybut turystów w górach ma kapitalne znaczenie 
(osobiście się przekonałem), bo zarówno w trakcie pokonywania czasem naprawdę mozolnych odcinków jak i po przejściu całej trasy pozwala zminimalizować negatywne skutki wysiłku mięśni i stawów. Dzięki temu łatwiej też zregenerować siły do zdobywania kolejnych celów. Używając kijków trzeba nadal zachowywać czujność i zważać na każdy swój krok bacznie obserwując drogę. Kijki nie ustrzegą nas przed upadkiem ale bardzo często pomagają ustabilizować nasze kroki, złagodzić zachwiania równowagi.


OZNACZENIA SZLAKÓW. Na trasie marszu do obranego przez nas celu spotykamy raz po raz oznaczenia szlaków: niebieski, czerwony, zielony, żółty i czarny. Niejeden (ja sam osobiście też) wielokrotnie przekonał się na własnej skórze (i to dosłownie), jaki wpływ mają one na przebieg wędrówki i dotarcie (lub nie) do upragnionego celu. Niektóre są jeszcze dość wyraźne (bo niedawno odświeżone), inne ledwo widoczne (przez nieustanny wpływ deszczu, słońca). Ale jakie by nie były, wypatrujemy ich, żeby mieć pewność, że nie grozi nam zabłądzenie, zejście ze szlaku, a co za tym idzie, późniejsze dotarcie do celu związane ze stratą czasu i energii lub - co gorsza - nie dotarcie do niego w ogóle.

RODZAJ SZLAKÓW. Szlaki w górach wyglądają rozmaicie. Jedne są wyraziste na tyle, że nawet moglibyśmy przestać wpatrywać się w oznaczenia. Inne przypominają schody, bo są to w istocie kamienne schody, tyle że o dość bardzo wymyślnych kształtach i często ze znacznymi różnicami w wysokości poszczególnych stopni. Są szlaki lub spore ich fragmenty 'zamazane' np. na skutek prowadzonego w ich bezpośredniej bliskości wyrębu drzew. Niektóre fragmenty szlaków biegną przez skaliste zbocza i wzniesienia. Zdarzyło mi się raz dość znacznie zejść obok i muszę przyznać, że czułem się co najmniej dziwnie, chociaż nie byłem sam w tym błądzeniu...
Raz też zdarzyło mi się, że (nie wiem sam dlaczego) zamiast iść dalej kamienną ścieżką, która wyglądała tak, jak powinien wyglądać szlak, omal nie wytyczyłem nowego 'szlaku', a ściślej mówiąc - byłbym się naprawdę zgubił idąc dalej. Przy tym najczęściej w takiej niepewnej sytuacji i miejscu - jak na złość - nie ma jakiegokolwiek zasięgu, więc na nic się zda telefon komórkowy. 

POSIŁKI I NAWODNIENIE.
 Wędrowanie po szlaku wiąże się z utratą energii, której nam potrzeba do pokonywania kolejnych odcinków, a więc konieczne jest jej uzupełnianie przez spożywanie przygotowanego zawczasu prowiantu i rozsądnie częste, w miarę regularne nawadnianie organizmu (zwłaszcza w gorące dni). Niedobór płynów objawia się najpierw nieprzyjemną suchością w ustach i warto na ten symptom zareagować sięgnięciem po butelkę z wodą lub odżywczym sokiem.











sobota, 17 stycznia 2015

JACY JESTEŚMY MALI I CO MOŻEMY Z TĄ WIEDZĄ ZROBIĆ...

  
Nie szukaj szczęścia w gwiazdach cudzego nieba, 
kiedy własne wisi Ci nad głową ”  
                                              — J.Wejroch 

Kiedy odczuwasz radość, możesz do pewnego stopnia czuć się szczęśliwy. Gdy swoją radością dzielisz się z innymi, to taka radość jest pomnożona i wykracza poza granice czasu.

Od czasu do czasu trafiam na coś, co wywołuje u mnie refleksję - nierzadko dość głęboką. Nieraz są to materiały, linki, które ktoś mi udostępnił. Niektóre naprawdę zasługują na dłuższe zastanowienie się i skłaniają do praktycznych wniosków.

Oglądaliśmy ostatnio z moją kochaną żoną zdjęcia z poniżej zamieszczonego linku. Na koniec zapytała: 'No dobrze, ale jakie to może mieć znaczenie, po co to i komu zda się takie porównywanie rzędu wielkości, które aż nadto są od siebie oddalone, że właściwie wydaje się iż nie mają żadnego odniesienia do nas? No może jeszcze nas jako ludzkości ale przecież nie do każdego z nas z osobna.

Odpowiedziałem zdecydowanie: Otóż ma znaczenie i głęboki sens. Inna rzecz, że mało kto tak na to patrzy: głęboko, wnikliwie a przede wszystkim PRAKTYCZNIE. Jeśli spojrzymy na te obrazy z respektem do ogromu CAŁEGO NASZEGO OTOCZENIA to okazuje się, że wniosek nasuwa się jeden: skoro wobec tak niewyobrażalnych skali wielkości jesteśmy właściwie NICZYM, to czy cokolwiek od nas zależy i czy możemy mieć na cokolwiek jakikolwiek wpływ? ZDECYDOWANIE TAK!

Zamiast skupiać się na osiągnięciu czegoś, co w rzeczy samej jest NIEOSIĄGALNE z powodu niezliczonych ograniczeń, którym podlegamy jako jednostki i jako ludzkość, właśnie na nas samych przede wszystkim powinniśmy się skupić. A ściślej mówiąc, nie dosłownie NA SOBIE a raczej na naszych najbliższych, których szczęście i najmniejszy uśmiech jakże często i jakże bardzo OD NAS zależy.

Jednak, żeby sobie to w pełni uświadomić koniecznie trzeba WEJRZEĆ W SIEBIE, ROZEJRZEĆ SIĘ WOKÓŁ SIEBIE, uwierzyć, że WARTO zrobić tyle, na ile nas stać, żeby w oczach naszych kochanych najbliższych choć przez chwilę zabłysło słońce... Zwłaszcza w te krótkie i pochmurne dni...

http://justsomething.co/these-25-pictures-will-make-you-completely-re-evaluate-your-existence/

i jeszcze jeden link:

http://htwins.net/scale2/lang.html

piątek, 22 sierpnia 2014

15 wspaniałych cytatów Robina Williamsa

o życiu





Shane S. - dziennikarz

Robin Williams wywoływał u mnie śmiech od samego dziecka; mam zamiar zapamiętać go nie głównie z powodu jego wygłupów, ale ze względu na jego słowa, które pomogły tak wielu z nas cenić życie. Oto kilka moich ulubionych jego wypowiedzi  filmowych i spoza ekranu:


„Nie ma znaczenia, co ludzie ci mówią;
                           słowa i idee potrafią zmienić świat.”



"Ludzki duch jest silniejszy niż jakikolwiek narkotyk  i  potrzebuje bodźca, jaki dają praca, zabawa, przyjaźń i rodzina. Tylko te rzeczy naprawdę się liczą."


"Wciąż jest wiele rzeczy, których możemy się nauczyć  i zawsze mogą to być wielkie rzeczy. Nawet błędy mogą być wspaniałe. "

„Zostałeś obdarzony zaledwie małą
                                       iskierką szaleństwa. 
                                    Nie wolno ci jej stracić.”



"Od tego, jak traktujesz chorobę zależy, czy z nią wygrasz czy przegrasz. Jeśli odnosisz się z szacunkiem do drugiego człowieka, możesz być pewien, że wygrasz, bez względu na ostateczny wynik. "



"Poezja, piękno, romans, miłość ... to jedyne rzeczy, dla których warto żyć."

„Carpe diem. Korzystajcie z każdego dnia, chłopcy.  
Sprawcie, żeby wasze życie było niezwykłe.”



"Kiedyś myślałem, że najgorszą rzeczą w życiu było to, że w końcu zostałem sam, ale tak nie jest. Najgorszą rzeczą w życiu jest bycie do końca  z osobami, które sprawiają, że czujesz się samotnie. "



"Nadejdą złe czasy, ale zawsze będą pobudzać cię do rzeczy, na które nie zwracałeś uwagi."



"Rzeczywistość ... co to za pomysł!"

„Wiesz czym jest muzyka? Bożym przypomnieniem,
                że poza wszechświatem jest coś jeszcze; harmonijny
                 związek pomiędzy wszystkimi żywymi stworzeniami,
                           wszędzie – nawet między gwiazdami.”



 „Wierzę w przeznaczenie. Musi być jakiś powód, że jestem taki, jaki jestem, Musi być.”


 „Tak naprawdę liczy się to, co pozostawiłeś po sobie, [nawet] jeśli wszystko inne zrobiłeś źle.”



"Ale, och, być wolnym ... to coś takiego, co byłoby większe niż cała magia i wszystkie skarby na całym świecie."


„Żyć. Żyć, żeby życie było cholerną przygodą.”
 
źródło:
https://www.linkedin.com/today/post/article/20140813051412-7374576-15-amazing-robin-williams-quotes-on-life?trk=eml-mktg-inf-w-top-p4

czwartek, 13 marca 2014

RODZICE



Wszyscy mamy Rodziców. Rodzice niektórych z nas już nie żyją... Tak jak moi... Ale wszyscy mamy Rodziców, nawet jeśli nie możemy ich już odwiedzić...

Wszyscy też Rodzicom zawdzięczamy życie, bo oni właśnie kiedyś przekazali nam ten bezcenny dar Boga mocą ich wzajemnej miłości i miłości do nas, zanim jeszcze zostaliśmy poczęci...

Naszym Rodzicom zawdzięczamy początek i całe nasze życie, łącznie z tym od chwili rozstania z nimi, gdy już nie możemy ich odwiedzić...

Nasze relacje z rodzicami są różne w każdym domu i różnie wygląda okazywanie wzajemnych uczuć, rozmowy. Inaczej jest gdy dorastamy przy nich jako dzieci, gdy opuszczamy dom, żeby się usamodzielnić, założyć własną rodzinę. Z czasem coraz lepiej rozumiemy to, jak się z nami obchodzili, że zawsze pragnęli jak najlepiej dla nas, chcieli, żebyśmy byli zdrowi, szczęśliwi i żeby było nam lepiej niż kiedyś im, nawet gdyby ich nie miało już czekać nic lepszego...

Zawsze bardzo zatroskani o to, jak aktualnie się nam wiedzie i zmartwieni z powodu każdego niepokojącego zdarzenia, sytuacji, często kochająco "podejrzliwi", jakby przeczuwali, że nie chcemy ich zanadto obarczać naszymi troskami, bo przecież życie ich nie pieściło...

I wreszcie nadchodzą te najgorsze lata, gdy zaczynają podupadać na zdrowiu... Sami widzą, że zaczyna ich "dopadać" najpaskudniejsza "choroba" zwana starością... Chociaż tu ktoś może zaprotestować, bo przecież i w starości niemało radości zaznać można. I to prawda dopóki... dopóki nie widać, że nieuchronnie nadchodzi ta chwila, na którą nikt i w żaden sposób nie umie się przygotować ani nie potrafi się z tym pogodzić... Widząc to my też zaczynamy się niepokoić, z czasem cierpieć wraz z nimi tym bardziej, że czujemy swoją bezsilność... 

Potem przychodzi ten moment... Nagle albo po dłuższej chorobie i cierpieniu...
I powstaje pustka, którą nie można zapełnić ani zdjęciami, ani żywymi, ani zarejestrowanymi nagraniami, bo nie chcemy się pogodzić, że tylko to pozostało... Ale tą smutną rzeczywistość uświadamiamy sobie w różnych chwilach, często wtedy, gdy się tego w ogóle nie spodziewamy... 

(...)

Nikt go nie spisał, ale czuję, że pozostawili nam testament - taki właśnie niespisany - z nadzieją (gdy jeszcze żyli), że zechcemy go wypełnić... Jeśli niespisany, to od każdego z nas zależy co i jak zechcemy odczytać... Ale jeszcze ważniejsze jest to, czy zechcemy ten umowny testament zrealizować...

(...)

środa, 5 lutego 2014

DON KICHOT w XXI wieku (17) - JAK PRZEZWYCIĘŻYĆ DESPERACJĘ?

czyli o wyższości filozofii Sancza nad myśleniem Don Kochota


Każdemu z nas pewnie zdarzyło się, że z powodu różnych nieprzyjemnych przeżyć popadł w apatię, a niektórym doświadczenia chęć do życia wszelką odbierać się zdawały... Wszystkim tym (sobie również) mądrą skądinąd wypowiedź poczciwego giermka przytoczyć pragnę, bo mądrości życiowej słowom onym odmówić nie sposób. Zanim jednak je zacytuję zdesperowanego Don Kichota fragment wypowiedzi podaję, bo na te gorzkie słowa nasz Sanczo sentencję swoją wyrzekł. Zdruzgotany cieleśnie i na duchu Rycerz z La Manczy tak oto rozżaleniu swemu dał wyraz:

"- (...) ja umrzeć wolę z głodu, protestując w ten sposób przeciw bezmyślności i okrucieństwu prześladującego mnie losu. (...) Nie uznaję takiego losu i niech widzi, że nie jestem przywiązany do życia, kiedy niesie mi poniżenie i niezasłużony upadek. (...) 

A Sanczo na to:

- (...) na życie nie ma co się obrażać, bo ono i tak nie podniesie rękawicy, którą rzucicie. Ja tam będę jadł, pił i spał aż do końca - i zobaczymy, kto wyjdzie na swoje, ja czy ono. A wam powiem, że nie ma większego szaleństwa jak poddawać się desperacji; lepiej podjedzcie odrobinę i prześpijcie się na murawie, a ręczę, że obudzicie się w lepszym humorze."

"Na życie nie ma co się obrażać, bo ono i tak nie podniesie rękawicy, którą rzucicie." Innymi słowy tak zwany los, który nas nieźle od czasu do czasu smaga, za nic ma nasz do niego stosunek, ale DLA NAS bardzo ważne jest, jak MY SAMI potraktujemy to, co nas spotyka. Możemy SOBIE zrobić na złość, ale przecież taka postawa nie ma żadnego sensu. 

"Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy."
(ewangelia Mateusza 6:34 Biblia w Przekładzie Nowego świata)


Tak czytamy w Biblii Tysiąclecia. Może wielu z nas po wielekroć słyszało te słowa, ale czy w praktyce udaje się je nam zastosować, mieć taki stosunek do otaczającej nas, często bardzo niesprzyjającej rzeczywistości? Na pewno nie jest to łatwe, ale poddanie się frustracji i zbytnie zamartwianie się na pewno nie jest lepsze i korzystniejsze dla naszego zdrowia, tak fizycznego jak i duchowego...



NIEZWYKŁE PRZYGODY DON KICHOTA Z LA MANCZY 
według MIGUELA CERVANTESA dE SaAvEDRy
przez WIKTORA WOROSZYLSKIEGO na nowo opowiedziane

wtorek, 24 grudnia 2013

DON KICHOT w XXI wieku (12) - CUDOWNY BALSAM FIERABRASA




"Wystarczy parę jego kropelek [cudownego balsamu Fierabrasa oczywiście - przyp. rikardo], by uleczyć każdą ranę i nie lękać się śmierci. (...) Skoro w jakiejś bitwie na przykład rozpłatają mnie na dwoje, wystarczy żebyś dokładnie złożył obie połówki i dał mi wypić łyk balsamu, a zrosnę się natychmiast i wstanę zdrowy jak rydz. (...) za balsam ten nie wolno pobierać pieniędzy, bo straciłby on całą swą moc cudowną."

Naiwna i głęboka jednocześnie wiara Błędnego Rycerza z La Manczy może śmieszyć, budzić politowanie a nawet irytować, ale jest ona przejawem odwiecznej ludzkiej tęsknoty do świata wolnego od cierpień, chorób i śmierci.

Może na co dzień większość z nas stara się o tym nie myśleć. Cieszymy się z względnego zdrowia, szczęścia przeżywanego tu i teraz, życia - choćby nieraz dość uciążliwego...

Ale kiedy dotyka nas jakaś choroba, zaczynają dawać o sobie znać przypadłości związane z coraz bardziej odległą datą urodzenia lub w sen śmierci zapada ktoś z naszego najbliższego otoczenia budzą się refleksje... 

Na cierpienie, chorobę i śmierć nigdy nie jesteśmy dostatecznie (albo w ogóle) przygotowani. Zwłaszcza na śmierć najbliższej rodziny: matki, ojca, żony, męża, dziecka, przyjaciela...

Dlatego tak ważne jest, żeby mieć wiarę, nadzieję a nawet pewność, że możliwe jest lepsze życie. Ja odnalazłem to wszystko w Biblii i uwierzyłem w Boże obietnice Tego, o którym napisano w niej, że "nie może kłamać" (Liczb 23:19; Tytusa 1:2; Hebrajczyków 6:18).


NIEZWYKŁE PRZYGODY DON KICHOTA Z LA MANCZY 
według MIGUELA CERVANTESA dE SaAvEDRy
przez WIKTORA WOROSZYLSKIEGO na nowo opowiedziane

poniedziałek, 18 listopada 2013

DON KICHOT w XXI wieku (8) -

Sanczo Pansy wyznanie o wierności i nie tylko...


Pod koniec czterdziestego trzeciego rozdziału poczciwy Sanczo na zarzut Księżnej (szkopułem nazwany), że "(...) skoro, jak z tego, co opowiadał, wynika, pan jego jest szalony, a on giermek, wiedząc o tym, nadal mu towarzyszy i służy, i w dodatku pokłada nadzieję w jego obietnicach, sam musi być jeszcze bardziej szalony (...)" - ku zdumieniu i zawstydzeniu damy onej odpowiedział:

"- Słuszny jest ten szkopuł, ani słowa przeciwko niemu, sam go nawet podzielam i wiem, że gdyby mi starczyło rozumu, dawno bym Don Kichota porzucił. Ale jesteśmy z tej samej wioski; byłem z nim razem w ciężkich opałach; jadłem jego chleb; miłuję go i podziwiam takiego, jaki jest; okazywał mi swą wdzięczność i hojność; jestem wierny i nie umiem zdradzać; z tego wszystkiego wychodzi, że taki już mój los i rozłączy nas dopiero mogiła. A co się tyczy owych przyobiecanych rządów (...), to moja mądrość potrafi nie dbać o nie, myśląc, że może to i lepiej dla mojego sumienia; a choćby i nie lepiej, to i tak będzie, co ma być, a ja na to nie poradzę."

Przyznać atoli muszę, że mnie ta wypowiedź prostego skądinąd człeka nad wyraz ujęła i słów kilka od siebie w formie osobistego przemyślenia napisać muszę.

Szczere i głębokie zarazem to słowa, które wrażliwego człowieka zastanowić powinny. 


Każdy z nas wielokrotnie w czymś nie domaga, nie dopisuje, uchybia. 
Jakże często innym nawet trudno znosić niektóre nasze zachowania, przyzwyczajenia, dziwactwa. Jakże zatem szlachetnie brzmi to pełne prostoty i prawdy zarazem  wyznanie:  

"Miłuję go i podziwiam takiego, jaki jest".  

Czy umiem, czy chcę szczerze i bezwarunkowo najbliższe mi osoby miłować, takimi jakimi są, nie oczekując, by takimi, jak ja chcę, się stały?

"Jestem wierny i nie umiem zdradzać". 

O gdybyż wszyscy ci, którzy kiedykolwiek przysięgę jakąś składali, małżeńską zaś w szczególności, przytoczone wyznanie Sanczo Pansy 
za swoją dewizę w życiu obrać zechcieli, iluż nieszczęść udałoby się uniknąć, bólu skrzywdzonego partnera, przyjaciela, płaczu i cierpienia niewypowiedzianego dzieci niczego z "rozgrywek" dorosłych nierozumiejących... 

"Okazywał mi swą wdzięczność i hojność".
 
Czy wdzięczność i hojność innych dostrzec nam się udaje, czy raczej łatwo nad nimi do porządku dziennego przechodzić nam się zdarza, jak gdyby się nam należały? Czy nam samym okazywanie wdzięczności i hojne dzielenie się, ofiarność, poświęcenie dla drugich radość sprawia, czy może do takich zwyczajnych (choć już coraz rzadziej) i "ludzkich" odruchów czujemy się przymuszeni i czynimy tak, bo "tak się godzi, wypada"?

"Moja mądrość potrafi nie dbać o nie, myśląc, że może to i lepiej dla mojego sumienia".

Ostatnie zdanie zaś wszystkim o jakiejkolwiek władzy myślącym dedykuję. By mądrości na tyle wykrzesać zdołać w sobie potrafili, iżby o zaszczyty, przywileje i splendor z rządzeniem innymi kojarzone potrafili nie dbać, sumienie dobre i spokój zachowując a ku zaspokojeniu potrzeb najbliższych, rodziny i przyjaciół się zwracając...

 
NIEZWYKŁE PRZYGODY DON KICHOTA Z LA MANCZY 
według MIGUELA CERVANTESA dE SaAvEDRy
przez WIKTORA WOROSZYLSKIEGO na nowo opowiedziane

wtorek, 5 listopada 2013

KAMIENIE, ŻWIR I PIASEK...




Na jednej z uniwersyteckich auli, profesor filozofii stanął przed swoimi studentami i położył przed sobą kilka przedmiotów. 

Kiedy zaczęły się zajęcia, wziął spory słoik i wypełnił go po brzegi dużymi kamieniami. Potem zapytał studentów, czy ich zdaniem słój jest pełny, oni zaś potwierdzili. 

Wtedy profesor wziął pudełko żwiru, wsypał do słoika i lekko potrząsnął. 
Żwir oczywiście stoczył się w wolną przestrzeń między kamieniami. 
Profesor ponownie zapytał studentów, czy słoik jest pełny, 
a oni z uśmiechem przytaknęli.

Następnie profesor wziął pudełko piasku i wsypał go, potrząsając słojem. 

W ten sposób piasek wypełnił pozostałą jeszcze wolną przestrzeń. 
Ostatni raz zapytał się studentów czy ich zdaniem słój jest pełen. 
Wszyscy chórem odpowiedzieli, że tak.

W końcu profesor wyjął spod biurka dwa piwa. Otworzył je i wlał sprawnie 

do słoika.

„Teraz” – powiedział profesor, chciałbym byście przyjrzeli się dokładnie temu słojowi. Przedstawia on Wasze życie...


Kamienie – to ważne rzeczy w życiu: Wasza rodzina, Wasza druga połowa, Wasze dzieci, Wasze zdrowie, Wasza życiowa Pasja. Gdyby nie było wszystkiego innego, Wasze życie i tak byłoby wypełnione.


Żwir – to inne, mniej ważne rzeczy: praca, pieniądze, mieszkanie albo samochód.


Piasek symbolizuje rzeczy mało ważne i często bezwartościowe. Jeżeli najpierw napełnicie słój piaskiem, nie będzie już miejsca na żwir, a tym bardziej na kamienie.


Dlatego jeśli nie włożymy kamieni jako pierwszych, później nie będzie to możliwe..


Tak jest też w życiu...


Jeśli poświęcicie całą Waszą energię na drobne rzeczy, nie będziecie jej mieli na rzeczy istotne.


Dlatego ważne jest, by zadać sobie pytanie: co stanowi kamienie w moim życiu? 


Następnie włożyć je jako pierwsze do słoja i dbać o nie. Zostanie Wam jeszcze dość czasu na inne sprawy.


Dlatego spędzajcie czas z rodzicami i Waszymi rodzinami. Odwiedzajcie dziadków, zabierzcie dziewczynę na obiad.


Zważajcie przede wszystkim na kamienie – one są tym, co się naprawdę liczy. Reszta to piasek.” – powiedział profesor.


W pewnym momencie, jedna ze studentek podniosła rękę i zapytała się, co oznaczało piwo.

Profesor uśmiechnął się i odpowiedział: „Cieszę się, że o to spytałaś. 
Piwo, mówi nam o tym, że bez względu na to jak wypełnione może wydawać się nam nasze życie, to zawsze powinno być w nim miejsce na kilka piw w gronie przyjaciół...

źródło: http://www.wykop.pl/wpis/834159/na-jednej-z-uniwersyteckich-auli-profesor-filozofi/

poniedziałek, 28 października 2013

WARTOŚĆ DAWANIA




"To, co komuś dajesz, na zawsze jest twoje.
To, co zatrzymujesz dla siebie, jest stracone."


                                                             z filmu Pan Ibrahim i kwiaty Koranu


W Biblii czytamy: "Więcej szczęścia wynika z dawania, niż z otrzymywania" (Dzieje 20:35). 


Dawanie "z serca" jest nader szlachetne i dotyczy zarówno spraw materialnych jak i ofiarności z samego siebie. Stanowi wartość bezcenną, zwłaszcza w obecnej dobie. Jest czymś ze wszech miar pożądanym i dobrem luksusowym. 
Wielu myli je z robieniem prezentów z przeróżnych "okazji",  a tymczasem:

Gdy chcesz sprawić radość, z serca obdarować,
żeby prezent wręczyć każdy dzień jest dobry.
Kiedy tą zasadę zechcesz zastosować,
to radości zaznasz będąc w życiu szczodrym.

Gdy ktoś coś od kogoś w prezencie dostaje
nie trzeba ukrywać skąd dar ów pochodzi
lub się w tym wyręczać "Świętym Mikołajem" -
zgadzacie się ze mną, starsi oraz młodzi?


Ten wierszyk napisałem przed pięciu laty na początku grudnia. Chciałem w ten sposób wyrazić swój pogląd w związku z rozpoczynającym się szaleństwem zakupów świątecznych. Nie twierdzę wcale, że wszyscy w tym szczególnym, zwłaszcza dla niektórych, okresie, obdarowują innych (w szczególności najbliższych) "z obowiązku" lub pod swego rodzaju "przymusem", ale wiele obserwacji i zasłyszanych w tym okresie rozmów świadczy na niekorzyść "darczyńców". 

A więc wracając do ulubionego przeze mnie cytatu przytoczonego na wstępie: jeśli dajemy komuś cokolwiek (wcale nie "byle co") ze szczerego serca, z niekłamaną radością w sercu, wypatrując choćby najmniejszych oznak radości na jego twarzy i w jego oczach, to nikt i nic nie jest nam w stanie tego odebrać. Czujemy autentyczne szczęście, którego nie da się przeliczyć na żadną marną walutę tego świata... I mamy na to każdy z 365 dni w roku.
                         

wtorek, 15 października 2013

DON KICHOT w XXI wieku (1)




"(...) wstawiennictwo za krzywdzonymi czasem powiększa tylko ich niedolę - czyżby jednak pomniejszała ją obojętność przechodzących obok 
i przymykanie na mijaną krzywdę oczu i uszu?... Gdyby Don Kichot w to uwierzył - i my wszyscy gdybyśmy uwierzyli za nim - resztka niezbędnej nadziei do życia zniknęłaby ze świata, w którym tyle jest jeszcze przemocy, niesprawiedliwości i okrucieństwa."

Szczególnie przypadł mi do serca ten końcowy fragment rozdziału piątego, ponieważ - nazbyt często będąc świadkiem różnych przejawów zła 
w codziennym życiu - równie często ubolewam nad własną niemożnością zmiany sytuacji ludzi w niedoli. Dlatego zawsze ilekroć jestem w stanie 
i mam możliwość działania czuję prawdziwą satysfakcję i niekłamaną radość, że czasem coś jednak ode mnie zależy, że mimo wszystko coś mogę zrobić dla innych... Natomiast bardzo ciężko znoszę sytuacje, gdy nade wszystko bym chciał zrobić cokolwiek, a nie mogę zrobić zbyt mało lub zgoła nic...


NIEZWYKŁE PRZYGODY DON KICHOTA Z LA MANCZY 
według MIGUELA CERVANTESA dE SaAvEDRy
przez WIKTORA WOROSZYLSKIEGO na nowo opowiedziane

niedziela, 22 września 2013

ŁATWIEJ JEST BYĆ UCZCIWYM


 

Czterej studenci opuścili ważny egzamin. Następnego dnia wybrali się razem do swojego profesora i powiedzieli: "Bardzo nam przykro, że opuściliśmy egzamin. Złapaliśmy gumę po drodze do klasy. Czy jest jakiś sposób moglibyśmy ponownie podejść do egzaminu? "

"Oczywiście," odpowiedział profesor. "Przyjdźcie jutro a wszyscy będziecie mogli ponownie zdawać. To będzie tak jakby egzamin przełożony z powodu nieprzewidzianego zdarzenia ".

Czterej studenci przyjechali następnego dnia, żeby ponownie przystąpić do egzaminu każdy z nich usiadł na swoim miejscu. Przed rozpoczęciem egzaminów profesor zwrócił się do nich: "Mam dobrą i złą wiadomość.   Dobra wiadomość jest taka, że na egzaminie będzie tylko jedno pytanie.   Zła wiadomość jest taka, że jeśli komuś z was się nie uda, wszyscy oblejecie egzamin.

Studenci siedzieli, trochę zmartwieni takim dziwnym wstępem profesora do egzaminu. Następnie profesor wręczył cztery testy, a każdy ze studentów wpatrywał się na kartkę papieru, na której widniało tylko jedno proste, złożone z czterech słów pytanie:

"Która to była opona?"




Kłamstwo czyni życie bardziej skomplikowanym; Szczerość sprawia, że życie staje się łatwiejsze

Wszyscy wiemy, że dobrze jest mówić prawdę, a kłamstwo jest czymś złym. A jednak, mimo wszystko dość często, w interesach i w życiu, w końcu mówimy "małe kłamstewka". Albo nie mówimy całej prawdy. Lub po prostu otwarcie kłamiemy. 

Nie chcę powiedzieć, że powinieneś być uczciwy i szczery, bo tak się powinno robić (choć oczywiście powinno). Uważam, że łatwiej jest to robić - nawet jeśli nie zawsze od razu to czujesz. Kiedy jesteś uczciwy i szczery, nie musisz się martwić o to, co i do kogo powiedziałeś. Nigdy nie musisz się martwić o zachowanie tajemnicy. Nigdy nie musisz się obawiać, że zostaniesz złapany na kłamstwie. Nigdy nie musisz się martwić o wiarygodność czy o reputację. Swobodnie i bardziej wygodnie jest powiedzieć prawdę. Łatwiej jest być uczciwym.

(…)

Łatwiej jest być uczciwym. Łatwiej być szczerym.

Łatwiej w krótką metę ze względu na to, jak się będziesz czuł. Łatwiej w dłuższej perspektywie, ponieważ od wiarygodności i zaufania [zależy niemal] wszystko (…)

Wszyscy odczuwamy pokusę, żeby kłamać sporadycznie lub powstrzymywać się od mówienia całej prawdy. Jest to w pewnym sensie normalne. Ale gdy następnym razem masz ochotę pójść na łatwiznę, po prostu bądź uczciwym.


(na podstawie artykułu Dave'a Kerpena) 

 Dave Kerpen
źródło: http://www.linkedin.com/today/post/article/20130506123147-15077789-it-s-easier-to-be-honest?trk=mp-reader-card#!)

wtorek, 6 sierpnia 2013

"Życie wcale nie jest tak bezpieczne, jak byśmy sobie tego życzyli."

Marek Kamiński

ROZMOWA 30


DOŚWIADCZONY RYZYKANT

"Nie akceptuję ryzyka dla ryzyka, hazardu stawiania życia na jedną kartę, ekscytowania się tym, że żyje się na krawędzi. Ryzyko trzeba umieć oszacować." (...)

Ryzyko dla samego ryzyka można by uznać za zwyczajną głupotę i niestety zbyt często jest ona udziałem inteligentnych i na pozór rozsądnych ludzi. Pana głos w tej kwestii jest bardzo ważny, bo może powstrzymać przynajmniej niektórych przed bezsensowną próbą udowodnienia innym nie wiadomo czego i nie wiadomo po co.*

"(...) śmierć stale jest blisko nas, z czego nie zdajemy sobie sprawy w codziennym życiu. Może przez cały czas idziemy po krawędzi... Życie wcale nie jest tak bezpieczne, jak byśmy sobie tego życzyli." (...)

Ale na szczęście wciąż o tym nie myślimy, bo szybko moglibyśmy popaść w paniczny lęk przed wszystkim i próby uniknięcia czegoś, czego i tak nie możemy przewidzieć. Chociaż świadomość takiej niechcianej bliskości pozwala odnieść się z odpowiednim dystansem do życia jako takiego w ogóle... Łatwiej dojść do wniosku, że nie warto zbytnio się przejmować w różnych sytuacjach, ale jednocześnie nie lekceważyć otaczającego nas świata, tego tuż obok nas, jak i rozumianego w szerszej perspektywie... To, że coś może być niebezpieczne, nie musi nas całkowicie paraliżować i powstrzymywać przed zrobieniem czegoś, o ile odpowiednio się zabezpieczymy i ryzyko w ostatecznej ocenie okaże się nie tak duże, jak pierwotnie mogło się wydawać...

"Zawsze analizując drogę, odkryje się popełnione błędy. Odkryje się też, że były one popełniane od czasu do czasu i dopiero za którymś razem skończyło się to źle. (...) Sukces nie wynika z tego, że nie popełniło się żadnych błędów. Chodzi o to, żeby popełnić ich jak najmniej, a przede wszystkim - żeby w danej sytuacji nie zrobić tego jednego fałszywego kroku, który ściągnie nas w przepaść. (...) Doświadczenie wystawia nas na ryzyko porażki."

Jako niedoskonali ludzie wciąż możemy robić coś niewłaściwego i z pewnością wszystkich takich sytuacji nie zdołamy uniknąć. Już sama świadomość tego pozwoli nam zachować odpowiedni dystans do wyzwań, z którymi decydujemy się zmierzyć w życiu sami lub wespół z innymi... Zbytnio ufając swojemu doświadczeniu możemy zlekceważyć mądre rady i przestrogi tych, którzy może mają o wiele mniejsze od nas doświadczenie lub nie mają go prawie w ogóle, ale może dzięki temu potrafią bardziej trzeźwo i z wyobraźnią ocenić daną sytuację...

* Poszukiwacze mocnych wrażeń — skąd taka fascynacja śmiertelnym ryzykiem?
("Przebudźcie się!" 8 października 2002 ss. 20-24)  

Czy jest coś złego w hazardzie?
("Przebudźcie się!" 22 lipca 2002 ss. 4-8)

Sporty ekstremalne — czy powinieneś ryzykować? 
("Przebudźcie się!" 22 lipca 2002 ss. 18,19)


Marek Kamiński - WYPRAWA

niedziela, 21 lipca 2013

(...) nawet jeśli wszyscy mówią to samo, wszyscy mogą się mylić"

Marek Kamiński

ROZMOWA 27


KIEDY WSZYSCY MÓWIĄ NAM "NIE"

"(...) życie nie polega na wyczynach, to po pierwsze, a po drugie cudza wizja naszej aktywności, to jak ją sobie ludzie wyobrażają i na podstawie czego budują osąd, często nijak ma się do rzeczywistości." (...) O wiele sensowniej jest nie podążać za ludzkimi opiniami, choć zawsze warto każdą z nich brać pod rozwagę. Ale rozważać nie oznacza automatycznie się z nimi zgadzać, czy się do nich stosować. Dotyczy to także naszych najbliższych (...)"

"Życie nie polega na wyczynach" - dzisiaj wielu ludziom trudno zaakceptować taki pogląd, który w świecie owładniętych "wyścigiem szczurów" może brzmieć nawet anachronicznie. Ale nie sposób się nie zgodzić z Pana sformułowaniem, tym bardziej, że wynika ono z licznych osobistych doświadczeń. Sam też mam podobne, chociaż z pewnością nie w tej skali.

"Sensownie jest nie podążać za ludzkimi opiniami, choć zawsze warto każdą z nich brać pod rozwagę. Ale rozważać nie oznacza automatycznie się z nimi zgadzać." To bardzo praktyczna i racjonalna - choć niestety dla wielu obca - myśl. Świadczy o szacunku dla zdania innych ale nie odbiera nam prawa do podejmowania suwerennych i niezależnych decyzji. To, że bierzemy pod uwagę czyjeś zdanie nie musi oznaczać, że komuś ulegamy, bo "gdy jest oparte na racjonalnych przesłankach", to w gruncie rzeczy możemy na tym wiele zyskać albo ustrzec się przykrych konsekwencji decyzji podjętych na skutek bezkrytycznego nieoglądania się na innych.
 
"(...) nawet jeśli wszyscy mówią to samo, wszyscy mogą się mylić." (...) Trzeba brać pod uwagę zdanie innych ludzi, ale tylko wtedy, gdy jest oparte na racjonalnych przesłankach."

Kluczowe dla mnie jest to wyrażenie "wszyscy". Jakże często używa się go w sytuacjach, kiedy ktoś "odstaje" od ogółu a inni usiłują mu uświadomić, że powinien się przystosować, zmienić, dostroić, bo "wszyscy" w tych okolicznościach zachowują się zgoła inaczej. "Wszyscy" w takim kontekście oznacza zazwyczaj tylko pewną określoną - bardziej lub mniej liczną - grupę ludzi, którzy uchodzą za swego rodzaju autorytet albo tzw. "normalnych". Pozostali, którzy hołdują jakimś uznanym przez siebie zasadom, nie są mile widziani, uchodzą za dziwaków a nawet odszczepieńców.


"Doszedłem już do tego, że kiedy pojawiają się problemy, zaczynam się cieszyć, bo to znaczy, że sprawy są najpewniej na dobrej drodze. A poza tym, gdyby nie było żadnych problemów, życie stałoby się nudne i niczego byśmy się nie uczyli..."

To też jakby wydaje się oczywiste, chociaż nikogo z nas tak naprawdę problemy nie cieszą, ale na pewno sprawia radość, gdy uda nam się stawić im czoła...

"Gdybym słuchał się we wszystkim moich rodziców, nie wyruszyłbym na żadną ze swoich wypraw. Mówię to oczywiście z uśmiechem, bo rodzicom zawsze należy się szacunek, ale słuchanie we wszystkim taty i mamy nie zawsze wyprowadza na prostą. Żeby urzeczywistnić marzenia, zawsze trzeba pokonać opory tych, którzy często są bardzo blisko nas."

"Rodzicom zawsze należy się szacunek, ale słuchanie we wszystkim taty i mamy nie zawsze wyprowadza na prostą." - Można chyba uznać to za złotą regułę dla młodych małżeństw i młodych dorosłych dzieci mieszkających pod jednym dachem z rodzicami. Pewnie nie osiągnęlibyśmy różnych celów, często rozbieżnych z oczekiwaniami naszych najbliższych, gdybyśmy pozwolili im na ie do końca słuszne ograniczanie naszych dążeń, do których wszyscy mamy prawo. Ale pamiętajmy, że nie ma to nic wspólnego z tzw. niezależnością, jakże popularną w obecnym świecie pozbawionym norm i hamulców.

"Kiedy ktoś nas zawodzi, można poczuć do niego urazę. Ale można też uśmiechnąć się i pomyśleć, że mimo wszystko damy radę i wszystko będzie dobrze."

Czyli inaczej mówiąc: pozytywne nastawienie zawsze w cenie.

"Pielęgnowanie złości nic nie daje, bo nie przybliża nas do celu, a wręcz przykuwa do sytuacji, w której znaleźliśmy się w punkcie wyjścia. A my przecież mamy iść dalej." 

"Pielęgnowanie złości nic nie daje", bo zła energia w różnej formie wraca do nas i w skrajnych przypadkach prowadzi nawet do konsekwencji, których mimo wszystko wolelibyśmy uniknąć...


Marek Kamiński - WYPRAWA

niedziela, 9 czerwca 2013

HISTORYJKI Z MORAŁEM:

JEŚLI KOGOŚ KOCHASZ, PO PROSTU MU TO POWIEDZ...



Prawdziwa historia...

Pewnego dnia starsze małżeństwo, w wieku około 70 lat, przyszło do kancelarii adwokackiej.
Najwyraźniej w sprawie złożenia wniosku o rozwód.
Adwokat był bardzo zakłopotany, a po rozmowie z nimi opowiedział ich historię...

Para ta kłóciła się przez całe 40 lat ich małżeństwa i nic nie wskazywało na to, żeby coś się miało poprawić.
Chcieli się niemal powiesić z obawy przed tym, że nie uda im się [należycie]  wychować dzieci.
Teraz, kiedy ich dzieci już dorosły, miały swoje własne rodziny, już nie muszą się o nic więcej martwić, dlatego wszystko, czego pragną, to wyzwolić się z tych wszystkich lat spędzonych w swoim nieszczęśliwym małżeństwie i oboje są zdecydowani się rozwieść...