OSTATNIO CZYTANE
-
Korek na autostradzie. Zmora kierowców. Godziny bezczynnego czekania na nie wiadomo co. Puszczają nerwy. Bezsilność w bezruchu. Be...
-
"Ludzie zrobią wiele, żeby pecha uniknąć, a to gwarantowany sposób, by im się przytrafiło coś złego. Po prostu sami sprowadzają go na...
-
Będąc pod wrażeniem wnikliwości, mądrości i sprawiedliwości Sancza, sądy jego zrelacjonować postanowiłem językiem do Pana Wiktora Woro...
-
Kierdel widziany z Drogi Pod Reglami Prosto z Doliny ku Dziurze udaliśmy się Drogą pod Reglami w...
-
"Marzanna" 'u Ryśka' pod Nosalem W „Marzannie” pod Nosalem, ‘u Ryśka’ czasem zwanej, przypadkiem ...
NIEZAPOMNIANA LEKCJA
piątek, 4 lipca 2014
TATRY cz. 4 - MORSKIE OKO I CZARNY STAW POD RYSAMI
Z nie do końca poznanej Doliny Pięciu (w naszym wypadku Trzech plus [Jeden] bez Ostatniego) Stawów wyruszyliśmy przez Świstówkę do Morskiego Oka.
Po wcale niełatwym - najpierw wejściu Świstówkę a zaraz potem dość długim i też nie całkiem prostym zejściu w kierunku Morskiego Oka, dotarliśmy - nie bez emocji - do schroniska nad jednym z najbardziej uczęszczanych jezior tatrzańskich najpierw przyglądając mu się jeszcze będąc na ścieżce.
A emocje - zwłaszcza u mnie - wywołał pewien bardzo krótki, ale jakże spektakularny odcinek szlaku...
Konia z rzędem temu, kto widzi tutaj jakiś szlak...
ja, szczerze mówiąc, też nie bardzo go widziałem...
widziałem natomiast dość groźnie wyglądającą stromiznę (ten widok zrobiłem jeszcze przed wejściem na "szlak").
Ale o wycofywaniu się nie było już mowy, więc brnąłem dalej aż do miejsca, gdzie ze spokojem mogłem spojrzeć za siebie...
Zdecydowanie wolę iść szlakiem, który widzę i czuję pod stopami...
Ponieważ nad Morskim Okiem (co nie jest niczym niezwykłym) były tłumy, postanowiliśmy od razu ruszyć lewym brzegiem czyli szlakiem w kierunku Czarnego Stawu pod Rysami. Wkrótce mieliśmy się przekonać, że nie był to najszczęśliwszy pomysł. Nasze stopy, nogi i mięśnie "czuły" trudy wielogodzinnego i dość forsownego marszu. Wejście na położony 185 m wyżej Czarny Staw kosztowało nas resztki sił, ale z przystankiem na posiłek (mniej więcej na 2/3 trasy do celu) w końcu stanęliśmy na szczycie naszych możliwości tamtego pamiętnego dnia... Odpoczywając podziwialiśmy Morskie Oko u dołu...
i Czarny Staw tuż przed nami...
Po kilkunastu minutach wypoczynku i zadumy połączonej z radością, która towarzyszy spełnieniu marzeń, wyruszyliśmy na ostatni odcinek naszego szlaku. Będąc na poziomie Morskiego Oka wybraliśmy jako drogę powrotną przeciwległy brzeg. I nie żałowaliśmy, bo okazał się o wiele ciekawszy widokowo od tego, którym dochodzi się zwykle do wejścia na Czarny Staw. Możecie się o tym przekonać oglądając kompletną relację z tego odcinka naszej trasy: Morskie Oko i Czarny Staw pod Rysami.
I jeszcze na koniec moja osobista refleksja i rada: jeśli planujecie jednego dnia "zrobić" Morskie Oko i Dolinę Pięciu Stawów, to ja wolę kierunek taki, jaki my obraliśmy: z Doliny Pięciu Stawów do Morskiego Oka przez Świstówkę - nie na odwrót... Dlaczego? Jeśli spróbujecie pójść od Morskiego Oka - prawdopodobnie się ze mną zgodzicie...
środa, 2 lipca 2014
TATRY cz. 3 - WIELKA SIKLAWA I DOLINA PIĘCIU STAWÓW
Wszystko tego dnia było NAJ.
NAJpiękniejsza pogoda, jaką można sobie wymarzyć na taką wyprawę.
NAJlepsza kondycja i dyspozycja zdrowotna (czego niestety nie można powiedzieć o pozostałych dniach).
NAJdłuższa trasa podczas tegorocznego urlopu.
NAJbardziej niesamowite widoki i NAJpiękniejsze krajobrazy.
NAJbardziej wyczerpujące wejście na Czarny Staw pod Rysami (w następnym odcinku: MORSKIE OKO).
Przed nami były same niewiadome.
Co spotkamy na szlaku, na którym byliśmy po raz pierwszy w życiu (ale raczej nie ostatni)?
Niepewność, czy zdołamy dotrzeć tam, gdzie zaplanowaliśmy (plany czasem biorą w łeb i nic na to nie możemy poradzić).
Obawa o pogodę, która potrafi w górach płatać figle albo wręcz pokrzyżować najlepsze plany.
Na jednym z początkowych odcinków szlaku spotkaliśmy robotników instalujących "rynienki" do deszczówki...
Do Doliny Pięciu Stawów można dojść różnymi drogami, ale nie wyobrażaliśmy sobie w drodze do nich pominąć Wielkiej Siklawy. Szlak wcale nie najłatwiejszy i wymagający zachowania szczególnej ostrożności w miejscach z gładkimi fragmentami płyt skalnych (zwłaszcza, gdy są wilgotne od deszczu).
Ale po dotarciu do celu zostaliśmy nagrodzeni niesamowitym widokiem i odgłosem łoskotu wodospadu. Czas na chwilę zadumy...
Po kolejnych metrach podeszliśmy do upragnionej Doliny Pięciu Stawów.
I tak jak większość turystów "dotknęliśmy" jedynie trzech z nich: Wielkiego Stawu, Małego Stawu i Przedniego Stawu Polskiego. Czarny Staw Polski ukazał się nam dopiero przy podejściu na Świstówkę w stronę Morskiego Oka. Piąty, Zadni Staw pozostał ukryty za pasmem gór (zobaczyć go można idąc w kierunku Morskiego Oka bardziej monotonnym ale położonym wyżej - 2110 m n.p.m. - szlakiem na Szpiglasową Przełęcz).
Na pewno będziemy chcieli tu powrócić, żeby dojść do każdego ze słynnych jezior, aby następnie w osobnej wyprawie (na Szpiglasowy Wierch) obejrzeć je wszystkie jednocześnie z góry...
wtorek, 1 lipca 2014
TATRY cz. 2 - Pod (Nad) Reglami - Doliny: Ku Diurze i Za Bramką
i do Doliny Strążyskiej pod Giewontem
Po dość niezwykłej podróży w czasie - do przeszłości sprzed niemal pół wieku, nad Czarny Staw Gąsienicowy - kolejny dzień miał być spacerkiem dla wytchnienia po dość wymagającym szlaku, który dało się odczuć - u mnie zwłaszcza w prawym stawie kolanowym - oraz przed zdecydowanie bardziej - jak się okazało - wyczerpującym do Doliny Pięciu Stawów przez Wielką Siklawę, a następnie przez Świstówkę do Morskiego Oka i nad Czarny Staw pod Rysami.
Plan zakładał dwa główne etapy: Pod Reglami i Nad Reglami.
W części pierwszej postanowiliśmy odwiedzić dwie doliny i przekonać się o ich walorach.
Najpierw Dolina Ku Dziurze.
Około 20-minutowe wejście i jesteśmy u wejścia do jaskinii Dziura.
Wchodzimy. "Płytka" penetracja. W środku zimno (co nas nie dziwi, w końcu to jaskinia, więc jakże by inaczej...). Nie schodzimy niżej, bo nie wiemy, czego się tam można spodziewać i czy jest w miarę bezpiecznie. (Po powrocie na kwaterę zaglądamy do internetu i okazuje się, że jaskinia jest jak najbardziej do zwiedzania i pewnie specjalnie w tym celu tu jeszcze kiedyś wrócimy...)
A tymczasem widzimy jak słońce wpada do środka przez otwór w górnej części skały...
i robi się dość kolorowo...
W drodze powrotnej towarzyszy nam szum potoku...
Pierwszy etap zaliczony i udany.
Teraz kierunek: Dolina Za Bramką.
Dość spore zaskoczenie, bo nie spodziewaliśmy się tak urozmaiconego krajobrazu. A to za sprawą ostro zarysowanych krawędzi grani po obu stronach wąwozu...
i gdzieniegdzie takie przejawy mocy kruchych i niepozornych na pierwszy rzut oka roślinek, które jak gdyby nigdy nic rosną sobie na skale, a ściślej rzecz biorąc w szczelinie...
Mały przystanek na rozmyślanie i wytchnienie, a po chwili powrót w dół przy akompaniamencie strumyka i melodii ptasich treli...
Etap drugi - jak się okazało - to wspinaczka dość forsowna ku ścieżce Nad Reglami, bardziej wymagająca niż to wynikałoby z mapy, choć wystarczyło się przyjrzeć szczegółowo, żeby stwierdzić, że położona jest na wysokości 1020-1060 m. Po dotarciu do Doliny Strążyskiej stwierdziliśmy, że w dniu dzisiejszym dalej już nie pójdziemy, żeby się nie przeforsować przed wyprawą do Doliny Pięciu Stawów i nad Morskie Oko.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
