OSTATNIO CZYTANE

NIEZAPOMNIANA LEKCJA

piątek, 24 lipca 2015

NA KASPROWY W SŁOŃCU...



Szlak zejścia z przełęczy Karb umożliwiał nam różne opcje dalszej trasy. Wybraliśmy wejście na 'Kasprzaka" od strony, którą żaden z nas nań nie wchodził.

widok na Dolinę Stawów Gąsienicowych 
ze szlaku na Kasprowy

A więc zostawiamy za sobą nader urokliwą Dolinę Stawów Gąsienicowych. Z zachwytem spoglądamy na ostre granie na tle błękitnego nieba. Na pewno jeszcze chętnie tu kiedyś wrócimy...

Na szczycie oczywiście tłumy i niełatwo o dobre zdjęcie bez 'gościa' w tle...


Po kilku minutach podziwiania jakże przejrzystej w tym dniu panoramy ze wszystkich stron, syci wrażeń schodzimy mijając wciąż niemałe grupy i pojedynczych turystów, którzy, tak jak my, korzystają z naprawdę pięknej pogody. My też staramy się utrwalić jak najwięcej widoków co jakiś czas robiąc sobie wspólne zdjęcia z pomocą mijanych lub odpoczywających turystów.


Kiedy wczoraj przyjechaliśmy do Zakopanego i przywitała nas iście jesienna aura z temperaturą 5 stopni C nie uwierzylibyśmy, że nazajutrz czeka nas taka odmiana. Bardzo dobry początek. Ale co będzie dalej?

Niedziela, pomimo zapowiadanej bardzo dobrej pod każdym względem pogody, postanowiliśmy przeznaczyć na wypoczynek w gronie przyjaciół mojego syna, którzy również mnie bardzo przypadli do gustu. Chociaż wizyta w Nowym Sączu (bo tam właśnie się udaliśmy) była krótka to po raz kolejny się przekonałem, że do tych rejonów też powinienem się wybrać...


Wracaliśmy do Zakopanego i nic na 'horyzoncie' nie wskazywało, żeby nazajutrz nie można wyruszyć na kolejny szlak...







DOLINA STAWÓW GĄSIENICOWYCH


Szlak z Karbu do Doliny Stawów Gąsienicowych przypadł nam do gustu. Jeśli tu kiedyś wrócimy (to bardzo możliwe) zdecydowanie zrobimy to w tym samym kierunku...

Raz po raz na chwilkę przystajemy, żeby rzucić okiem na oddalający się szczyt Kościelca...

Ulegamy zaczarowanej dolinie. Nie możemy sobie odmówić krótkich przystanków na zrobienie pamiątkowych zdjęć, napawanie się widokiem uroczych jeziorek, przycupnięcie na ich brzegu  na chwilę kontemplacji i refleksji. W sercu wyrażamy wdzięczność dla Stwórcy tych wszystkich cudów...




Z dna doliny Kościelec nadal wyglądał złowrogo i budził respekt...



Dochodzimy do chyba najpiękniejszego, Zielonego Stawu. 
Zatrzymujemy się nad nim na dłużej. 





Obserwujemy młode kaczki i ich troskliwą mamę, która błyskawicznie podlatuje jako rozjemca w sprzeczce młodych... 



Nad brzegiem siada coraz więcej turystów. Podnosimy się i ruszamy dalej...

PRZEŁĘCZ KARB



Wejście na przełęcz okazało się dość strome i męczące. 

Podczas tej wyprawy po raz pierwszy wyszliśmy na szlak z kijkami. Na początku czuliśmy się z nimi dość dziwnie. Można powiedzieć nawet, że nie bardzo wiedzieliśmy co z nimi zrobić. W osobliwy sposób "nie pasowały" do zestawu... Ale z każdą chwilą coraz bardziej się do nich przekonywaliśmy... 

Z każdym niemal krokiem wzrastał nasz zachwyt dla tego miejsca...


punkt kulminacyjny 
przełęczy Karb

To było naprawdę coś... Obaj byliśmy w tym miejscu po raz pierwszy. Podziwiając otaczające nas zewsząd - w górze i w dole - widoki zastanawialiśmy się nad dalszą trasą. Nie bardzo mieliśmy ochotę na zejście w kierunku, z którego przyszliśmy i z nieukrywaną satysfakcją ustaliliśmy powrót przez Dolinę Stawów Gąsienicowych...

Ale przed zejściem jeszcze rzut oka na Kościelec...
i Czarny Staw...